Dzięki codzienności potrafię docenić takie dni jak wczoraj - gdy w domu jestem tylko ja i pies. Błoga cisza, błogi spokój. Niestety, w całym moim życiu takich dni było bardzo niewiele.
Wobec tego jem śniadanie i zmykam. Najpierw kosmetyczka, potem siłownia. I chyba zamiast kisić się na rowerku stacjonarnym po treningu pójdę pobiegać, pogoda aż zachęca. A mój wczorajszy wynik błaga o poprawkę ;)
A jutro? Kraków, naaareszciee. I w sumie nie wiem kiedy wrócę.