Sezon imieninowy w mojej rodzinie trwa :) Na Katarzyny były ciasteczka o bardzo ciekawej i trafnej nazwie
Non plus ultra. Jeśli dobrze pamiętam coś z łaciny ze studiów to oznacza to
Nic do dodania, jeśli się mylę będę wdzięczna za sprostowanie :)
Ciasteczka te mają wszystko co trzeba : kruchutkie ciasto, słodką bezę i lekko kwaskowate powidła. Pyszności, jednak ostrzegam, robi się je długo i dość trudno. Podaję przepis na dużą, podwójną porcję, ponieważ warto od razu zrobić więcej. W oryginale ciastka wycina się malutkim kieliszkiem, ja wybrałam najmniejszą foremkę - serduszko. Polecam:)
Przepis z "Przepisy czytelników. Biblioteczka poradnika domowego"pod red. M. Grzymskiej, 1993
Składniki:
2 kostki masła ( 400 g)
4 szklanki mąki pszennej
6 żółtek
2/3 szkalnki cukru
cukier waniliowy
beza : 6 białek + 50 dag cukru ( tak wiem, dużo cukru, bezy będzie więcej, więc dodatkowo warto z niej upiec małe beziki)
słoiczek powideł śliwkowych
Mąkę przesiać na stół, dodać zimne masło i posiekać nożem. Następnie dodać cukier, wanilię i żółtka i wyrobić kruche ciasto. Jeśli mamy czas i możliwość włożyć owinięte folią ciasto do lodówki na godzinę, wtedy ciasteczka wyjdą bardziej kruche.
Ubić bezę: najpierw ubijać białka, dodać stopniowo cukier i ubijać aż masa będzie sztywna, a cukier się rozpuści.
Ciasto wałkować jak na makaron i wykrajać malutką foremką kształt.
Każde ciastko smarować bezą i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok 15 min w 180 stopniach.
Po upieczeniu łączyć pi dwa smarując powidłami śliwkowymi. Smacznego:)
* z pozostałej surowej bezy warto upiec beziki: łyżką lub rękawem cukierniczym formujemy małe beziki na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i suszymy ok 1,5 godziny w 110 stopniach w piekarniku lekko otwartym. Ja wsuwam drewnianą łyżkę, by drzwiczki były lekko uchylone. Takie bezy są bardziej sypkie, bez ciągnistego wnętrza, za którym nie przepadam :)