Uwielbiam odkrywać nowe książki, tak jak nadzienia tajemniczych potraw. Dziś chciałabym przedstawić Wam kompilację jednego i drugiego. Kiedy trafiam na naprawdę dobrą historię, dzielę się nią ze wszystkimi. Tak, też się stało w przypadku "Bezcennego". Przedstawiałam Wam już Zygmunta Miłoszewskiego przy okazji innej pozycji, a mianowicie „Ziarna Prawdy”, tegoż autora. Jeść przy książkach się nie powinno, ale w przerwach pomiędzy stronami wspomnianego autora można przecież coś przekąsić.
Tym razem, chciałabym zachęcić Was do przeczytania kolejnej Jego książki - „Bezcennego”, odmiennej od poprzedniego cyklu z prokuratorem Szackim w roli głównej. Historia, opisana przez tego autora ujawnia jego talent do pisania powieści sensacyjnych w stylu Dana Browna czy Umberto Eco.
Jeżeli macie trochę wolnego czasu (z możliwością zarwania nocy), lubicie powieści sensacyjne, kryminalne, tajemnicze, osadzone fabularnie w naszych czasach, z historią w formie retrospekcji w tle, napisane z dużym poczuciem humoru, to bardzo polecam Wam tę pozycję. Może niektórym, uświadomi też rozmiar kulturowych spustoszeń jakie dotknęły Polskę w czasie drugiej wojny światowej, co wydaje mi się faktem nie bez znaczenia.
W „Bezcennym” Miłoszewski powraca do wydarzeń z drugiej wojny światowej, ale większość akcji rozgrywa się w czasach współczesnych, z udziałem łatwych do rozszyfrowania, postaci z życia publicznego. Poszukiwacze dzieł sztuki, zagrabionych w Polsce podczas największego XX-wiecznego konfliktu, stają niespodziewanie przed szansą odzyskania "Portretu młodzieńca" Rafaela Santi z kolekcji Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Polskim specjalistom, usiłują w tym przeszkodzić bezwzględni terroryści, za którymi stoją mocodawcy zza oceanu.
Akcja książki zaczyna się od terrorystycznego zamachu na kolejkę linową na Kasprowy Wierch, a później…. dzieje się, oj dzieje. :)
Nie zdradzając więcej szczegółów dodam tylko, że głównymi bohaterami są; Karol Boznański – obrotny marchand, Zofia Lorentz – pracownica Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. zaginionych skarbów kultury, Anatol Gmitruk – major służb specjalnych oraz Lisa Tolgfors – szwedzka włamywaczka.
Miłego czytania i ….zarwanych nocy, bo według mnie warto.
http://culture.pl/pl/dzielo/zygmunt-miloszewski-bezcenny
A w przerwach między kolejnymi zwrotami akcji mamy dla Was przepyszne pyzy z równie tajemniczym, jak rozdziały Miłoszewskiego farszem z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów. Smacznego!
Pyzy z farszem z czerwonej soczewicy i suszonych pomidorów
Składniki:
- 1,5 kg ziemniaków
- Mąka ziemniaczana
- 3/4 słoika suszonych pomidorów w oleju
- 1 szklanka surowej czerwonej soczewicy
- 3-4 ząbki czosnku
- 2 duże cebule
- 1/2 łyżeczki oregano
- 1/2 łyżeczki majeranku
- 3 łyżki posiekanej zielonej pietruszki
- Sól, pieprz do smaku
- 2 łyżki oliwy
Przygotowanie:
Ugotowane ziemniaki dokładnie utłucz. Podziel na cztery części i wyjmij jedną ćwiartkę. Na to miejsce wsyp mąkę ziemniaczaną i wymieszaj.
Soczewicę wypłucz, zalej wodą i gotuj przez około 15 minut od zagotowania.
Podsmaż na oliwie 1 cebulę pokrojoną w kostkę, dodaj bardzo drobno pokrojone suszone pomidory.
Dodaj soczewicę, oregano, majeranek i pietruszkę. Wymieszaj i pozostaw do ostudzenia.
Z ciasta ziemniaczanego odrywaj niewielkie kawałki, rozpłaszczaj na dłoni, nakładaj farsz i formuj kulki.
Zagotuj posoloną wodę, wkładaj pyzy, poczekaj aż wypłyną i gotuj 2-3 minuty na małym ogniu.
Podawaj z pokrojoną i zeszkloną na oliwie lub maśle cebulką. Doskonale smakują z surówką z kiszonej kapusty.