Dziś klasyka w szwedzkim wydaniu. I cóż, że ze Szwecji? Skoro pysznie, sycąco, aromatycznie :)
Dzięki Ikei szwedzkie klopsiki poznał cały świat. W sosie pieczeniowym, z żurawiną na boku i puree ziemniaczanym - pozycja obowiązkowa każdej wizyty w Jankach ;)
Zatęskniłam za tym daniem na tyle mocno, że postanowiłam je odtworzyć w domku. Moje modyfikacje - puree selerowe zamiast ziemniaczanego. Sos powstał z żurawiny i słodkiej śmietanki, a wzbogacony został... koniakiem. Szczerze polecam poniższą propozycję, jest szybka, treściwa, a przede wszystkim przepyszniasta ;)
SKŁADNIKI:
250 g mięsa mielonego (użyłam mieszanki łopatki wieprzowej i udźca wołowego)
1 łyżka siekanego koperku
sól
pieprz
oliwa
2 łyżki koniaku lub brandy
3 łyżki dżemu żurawinowego
3 łyżki słodkiej śmietanki (użyłam 30 %)
puree:
1 duży korzeń selera
kilka gałązek tymianku
1 łyżka masła
sól
gałka muszkatołowa
odrobina soku z cytryny
PRZYGOTOWANIE:
Zacznijmy od obrania i pokrojenia selera. Selera zalewamy małą ilością wody (na dużego selera około 100 ml), dodajemy sól, tymianek i gotujemy do miękkości.
Potem będziemy całość blendować z dodatkiem masła, świeżo startej gałki muszkatołowej i sokiem z cytryny.
Przechodzimy do klopsików. Do mięsa dodajemy sól, pieprz i posiekany koperek.
Wyrabiamy ręką. Ja nie dodawałam ani bułki tartej ani jajka, ale jeśli masa będzie zbyt sucha albo zbyt luźna - można je dodać. Mokrymi rękami wyrabiamy małe klopsiki - w sam raz na jeden kęs.
Na dużej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy. Smażymy klopsiki z każdej strony.
Kiedy będą już rumiane - dolewamy koniak i odparowujemy przez chwilę, Dodajemy dżemik żurawinowy i mieszamy.
Dolewamy śmietankę. Gotujemy razem przez parę minut na wolnym ogniu, aż otrzymamy kremowy, gęsty sos.
Wykładamy danie na talerz, posypujemy obficie koperkiem. Ja podałam buraczki z papryką, które moim zdaniem świetnie się komponują z resztą. Dobrze sprawdzi się też ćwikła.
Smacznego, smaklig maltid! :D