Jeśli miałabym wymienić letnie smaki dzieciństwa byłyby to truskawki z ogródków Mamuni i czereśnie z działki na Czeczotce. Piekąc sernik przypomniałam sobie jak 10 lat temu(o zgrozo!) zarabiałam pierwsze w życiu pieniądze sprzedając czereśnie pod Delicją. Kolejne wspomnienia przeniosły mnie do czerwcowych dni, kiedy od zjedzenia świeżych truskawek dzieliło mnie jedynie przejście przez piaszczysta drogę. A teraz? Żeby zjeść owoce muszę śmigać na bazarek lub czekać na dostawy z Ostrołęki.
Ps MAMA CZEKAM NA SZPINAK :)
Czego potrzebujemy na masę serową:
-2 kostki twarogu
-opakowanie serka o smaku naturalnym(lub Danio waniliowy)
-3 jaja
-1 łyżeczkę proszku do pieczenia
-3-4 łyżki mąki
-5 łyżki cukru
Ubijamy pianę z białek, dodając do niej cukier. W oddzielnej misce mieszamy zmielony( u mnie utarty) ser, żółtka i serek. Następnie do masy serowej dodajemy mąkę i proszek. Na sam koniec łączymy masę serową z białkami, delikatnie mieszający by zachować puszystość piany.
Kiedy mamy gotową masę serową czas na spód, czego potrzebujemy:
- filiżanki ciasteczek maślanych
- filiżanki otrębów/płatków owsianych
-100 gr masła
Wszystkie składniki mieszamy dłońmi, robiąc ze składników coś na wzór kruszonki. Powstałą miksturą wykładamy spód tortownicy.
Na gotowy spód wylewamy masę serową, układamy czereśnie i truskawki lekko wciskając je w ser i wrzucamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni. Pieczemy 40-45 minut.
Pamiętajcie żeby sernik po upieczeniu został(bez uchylania drzwiczek) w piekarniku na jakieś 10-20 minut. Dzięki temu masa serowa nie opadnie, tak przynajmniej mówią mądrzy cukiernicy! A ja dodam, że polanie sernika stopioną czekoladą to świetny pomysł.
Smacznego!