Pewnie wszyscy wiemy, że bez względu na to, na jakiej diecie jesteśmy i jak wygląda nasz styl życia, powinniśmy regularnie się badać. Nawet jeśli nic nas nie boli i nie chorujemy. Tylko ilu z nas to robi?
Skoro osoba taka jak ja, która bardzo stresuje się wizytami u lekarzy, jest w stanie raz na jakiś czas się przełamać, to wierzę, że każdy może zrobić to samo :) oczywiście trzeba "tylko" chcieć.
Przyznaję się, że długo zwlekałam z pójściem do laboratorium. Po pierwsze źle reaguję na pobieranie krwi (w trakcie i po badaniu muszę leżeć). Po drugie zawsze towarzyszy mi silny strach, że usłyszę negatywną diagnozę.
Jednak postanowiłam być dzielna :) i udałam się do szpitala z listą, co chciałabym zbadać - wybrałam to, co ciekawiło mnie pod kątem własnego organizmu.
Bardzo interesował mnie
poziom żelaza. Właściwie poszłam na badanie krwi wyłącznie z myślą o nim, a resztę zrobiłam przy okazji. Od razu podkreślam, że
NIE badamy poziomu żelaza, a ferrytyny !! - jeżeli jej poziom jest wysoki z pewnością nie mamy niedoboru.
Lekarze chętniej wypisują skierowania na żelazo, bo jest tańsze, ale polecam samemu o siebie zadbać i wydać 20zł, niż otrzymać bezwartościowy wynik za darmo. Zwłaszcza jeśli będziemy chcieli rozpocząć suplementacje, ważne aby podjąć decyzję w oparciu o wynik ferrytyny, inaczej można zrobić sobie krzywdę.
Kolejną rzeczą był
cholesterol. Dużo się mówi o skutkach jego podwyższonego poziomu, natomiast ja chciałam sprawdzić, czy nie jest on u mnie czasem zbyt niski, co także jest niebezpieczne dla zdrowia.
Oprócz tego zbadałam kilka innych rzeczy, ale o tym niżej.
Przejdźmy do konkretów.
MOJE WYNIKI:Morfologia - wszystko ok.
MCV 87, PLT 199, HCT 42, WBC 7,3, czyli wszystko książkowo pośrodku normy. Rozmaz - również w normie, jedynie EO na jej górnej granicy.
Aspat, alat, bilirubina - w normie (23; 21; 0,7).
Albuminy - w normie (4,8)
Kwas moczowy - w normie (3,8)
Cholesterole:
całkowity - 182,4 (140-200)
HDL - 41,6 (35-60)
LDL - 130,1 (0-150)
TG - 53,5 (35-150)
- jest w normie, ale wolałabym trochę wyższe TG, a niższe LDL ;)
Potas - 3,75, przy dolnej granicy normy (to mnie zdziwiło, przecież jem tyle bananów)
Sód - 139,4, w normie
Wapń - 9, w normie
O swoje kości się nie martwię, ponieważ wcześniej miałam robione badanie gęstości kości (densytometrię) , które wyszło znakomicie :)
Ferrytyna - 25,16 przy normie 13-150 czyli niby ok, ale jednak słabo. Będę chciała ten wskaźnik podnieść, ponieważ ze względu na problem z włosami, z którym borykam się od dłuższego czasu, przypuszczam, że to właśnie zbyt niskie żelazo jest jego przyczyną.
Podsumowując - przede wszystkim skupię się na ferrytynie. Przy problemach z włosami, istnieje zasada, że dopóki poziom ferrytyny nie przekroczy +/-70, nie zaczną się one odbudowywać. Oczywiście nie zawsze to wystarczy, bo problem może leżeć głębiej, ale regułą jest, że jeśli tego warunku się nie spełni, nic innego raczej też nie pomoże.
Postawię na suplementację, za kilka miesięcy zbadam się ponownie i w zależności od rezultatów podejmę dalsze decyzje. (proszę mi nie polecać pokrzywy, soku z buraków czy natki z cytryną ;)- to wszystko w mojej diecie od zawsze było i z pewnością nie sprawi, że ferrytyna skoczy z 20 na 100)
Chcę też podnieść trochę potas - włączyłam do diety sok pomidorowy (nie lubię, ale przez kilka dni już się zdążyłam przyzwyczaić) oraz duże ilości suszonych moreli.
Ogólnie jestem zadowolona z wyników.
Zachęcam i was do sprawdzenia swojego stanu zdrowia.
Mam wrażenie, że część wegan, tak bardzo wierzy w to, że ich styl odżywiania jest dietą-cud, która nie wymaga żadnych suplementów, lekarstw czy wizyt u lekarzy, że całkowicie olewa ten temat... a może to ze strachu przed tym, że jednak wyniki okażą się złe i trzeba się będzie przyznać - przede wszystkim przed samym sobą - że jednak coś w menu było nie tak jak należy ?
Przemyślana dieta, duża aktywność fizyczna i profilaktyczne badania na pewno są w stanie bardzo podnieść jakość naszego życia aż do starości. Dbajmy o siebie :-)