Ostatnio jedyne posiłki na jakie mam ochotę składają się ze strączków.. Skąd u mnie taka nagła, wzmożona miłość do tych roślinek? Sama nie wiem, jednak nie zamierzam sobie ich odmawiać i próbuję je wcisnąć do każdego możliwego dania. Przykładem jest dzisiejsza talaretka cieciorki i okary, która była "produktem ubocznym", podczas tworzenia tofu. Talaretkę nadziałam malinami, niestety już mrożonymi.., Powoli zaczynam zużywać moje letnie zapasy.
Mam wrażenie, że od nadmiaru nauki mój mózg się wypalił. Coraz ciężej jest mi przyswoić jakąkolwiek wiedzę, coraz częściej miewam nieokreślone zmiany na stroju, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czego tak na prawdę oczekuję- przede wszystkim od samej siebie, Powoli mam dość i o dziwo nie czekam na weekend, jedyna "luźniejsza" niedziela, nie budzi nadziei na odpoczynek.
SKŁADNIKI;
- 40g ciecierzycy
- 30g okary
- łyżka syropu klonowego
- łyżeczka zmielonego lnu
- garść suszonych moreli
- ok 50g malin
- garść jagód goji
WYKONANIE:
- Cieciorkę gotujemy do miękkości, morele zalewamy wrzątkiem na 10 min
- ugotowaną cieciorkę blendujemy z okarą i morelami na gładką masę
- do zblendowanych składników dodajemy zmielony len i syrop klonowy, całość mieszamy- przekładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia
- pieczemy w 180 stopniach ok 25 min
- gotową talaretkę odkładamy do ostudzenia, następnie wyciągamy z formy, nadziewamy malinami i posypujemy jagodami goji