
Powtarzam to pewnie co roku o tej porze, ale teraz wegusy mają raj, bo w sklepach pojawiły się świeże sezonowe warzywa w przyzwoitych cenach. W niedzielę wieczorem zamarzyła się się zupa pomidorowa, bo akurat u nas tak bywa, że po weekendowym obżarstwie zawsze w poniedziałek jest zupa na obiad, więc rano udałam się na lokalny rynek i dało mi się kupić cudownie pachnące pomidory za 5 zł za kilogram. Tak oto powstała najlepsza zupa pomidorowa, a mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo Gabi powiedziała, że tak dobrej pomidorowej jeszcze w życiu nie jadła, a że Dziewczyna ma już 89 lat to wie co mówi. Ta pomidorówka czy same pomidory i odpowiednio dobrane przyprawy, można ją podać na dwa sposoby, wersję kremową lub z farfoclami, ta drugą opcję polecam osobom dbającym po poziom cukru, bo jak wiadomo im bardziej rozdrobnione potrawy tym wyższy indeks glikemiczny, a tak naprawdę to kwestia gustu. Jako dodatki pasują tu grzanki, makaron, ryż lub bez niczego, jest po prostu wyśmienita 