
O mojej miłości do Krakowa nie raz już Wam wspominałam, więc wyobraźcie sobie jak jak mi się oczy zaświeciły, gdy szukając jakieś gdy na długie jesienno- zimowe wieczory trafiłam na (każdemu chyba znaną) grę Monopoly edycja Kraków! Nawet chwilę się nie zawahałam żeby ją kupić, tym bardziej że niestety, ale w tym roku nie udało nam się Krakowa odwiedzić , a obiecałyśmy sobie z Miśką, że co roku będziemy we dwie jeździć, ale cóż, nadrobimy w 2018. Ta krakowska wersja tej gry jest taką malutleńką, maciupką namiastką wycieczki, bo Nina kupując kolejne lokalizacje przypomina sobie wszystko co zwiedziłyśmy. Tu znajdziecie link to tej krakowskiej wersji: https://www.hulahop.pl/hasbro-monopoly-krakow-25027-816210/ .
Trzy godziny stałam w kolejce po bilety na Zamek Królewski (pewnie dlatego to mój cel inwestycyjny w grze), ale dla takiej zachwyconej Miśki było warto:-)

Widok z łódeczki podczas rejsu po Wiśle (swoją drogą polecam tą atrakcję w Krakowie).

Zatrzymałyśmy się w Hostelu Brama, przy samej Bramie Floriańskiej, i na pewno tam ponownie się zatrzymamy.

Wersji tej gry jest całe mnóstwo, ale mnie jakoś tak najbardziej wersje polskie zauroczyły, bo znajdziecie uwaga! :
Warszawa: https://www.hulahop.pl/hasbro-monopoly-warszawa-xxlecie-024990-800892/
Polska https://www.hulahop.pl/hasbro-monopoly-polska-01610-800909/
Wrocław https://www.hulahop.pl/winning-moves-monopoly-wroclaw-28806-1075895/
- w tym zestawieniu ewidentnie brakuje Poznania!

Rozłożyłyśmy grę w sobotę o 14 i przez bite cztery godziny Miśka nie dawała za wygraną. Tak w ogóle to ta mała niewiasta nie zdawała sobie sprawy, że jej matka jest mistrzynią tej gry i zawsze, ale to zawsze wygrywała.


Wypiłyśmy ze dwa litry herbatki.

Pomijając fakt, że to po prostu fajna i wciągając gra, to uważam że jest bardo edukacyjna, dzieciak uczy się liczyć, analizować, poznaje różne zakątki Świata, no i przede wszystkim uczy się przegrywać 