Rok temu po raz kolejny mieliśmy okazję odwiedzić Kaukaz. Jest to region pełen kontrastów i zdecydowanie musimy tam wkrótce wrócić. Pyszne jedzenie połączone z przepięknymi widokami i skomplikowaną historią powoduje, że opuszczasz to miejsce z niedosytem, ale dzięki temu przez kolejne miesiące robisz wszystko, aby się tam jak najszybciej ponownie znaleźć.
W zeszłą sobotę nadarzyła się wspaniała okazja aby świętować w gronie rodzinnym. Oczywistym wyborem były poszukiwania restauracji gdzie A-jedzenie będzie przepyszne, B- będziemy się czuli jak w domu, C- zainspirujemy się.
Postanowiliśmy sprawdzić dość świeże miejsce na mapie kulinarnego Lublina.
Jazzve.
Wnętrze jest surowe, ale tuż po zmroku przez sprytny balans światła pomieszczenie robi się bardzo klimatyczne …no i ten kominek!
Skusiliśmy się między innymi na Roladki
bakłażanowez orzechami, czosnkiem i koperkiem oraz danie z pieca dla 4 osób: chorovac, kebab, kartoszka, grillowane warzywa, deska sosów, sałatka z marolu, podawane z lawaszem.
Jeśli niektóre nazwy dań słyszysz po raz pierwszy, nie przejmuj się. Zespół Jazzve jest bardzo miły i z pewnością pomoże Ci się zagłębić w tajniki kuchni kaukaskiej.
W tym momencie jest to najwyżej notowane miejsce na
głodzikowejmapie kulinarnego Lublina.
PS Mamy tylko nadzieję, że wkrótce do Menu wróci Chaczapuri !
PS2Już niedługo na głodziku pojawi się przepis na pyszną Gatę J