Na ten przepis natknęłam się przez przypadek,
grzebiąc w moich opasłych zapiskach, pomysłach i notatkach kulinarnych.
Po tym jak był zapisany ( byle jak i chaotycznie) mogę się domyślać,
że to przepis zaczerpnięty z jakiegoś programu w tv.
220 g mąki pszennej pełnoziarnistej
220 g mąki pszennej
10 g świeżych drożdży
0,5 łyżeczki cukru
płaska łyżeczka soli
2,5 łyżki miodu
300 mil ciepłej wody
garść żurawiny
3 - 4 łyżki ulubionych ziaren
Mąki, suche składniki oraz żurawinę mieszamy razem.
Do miseczki dodajemy pokruszone drożdże, cukier i 3 łyżki ciepłej wody.
Czekamy chwilę aż zaczną pracować.
Wtedy wlewamy do reszty wody ,(pamiętać aby nie była za gorąca)
dodajemy miód, dokładnie mieszamy aby się wszystko równo rozłożyło
i wlewamy do suchych składników.
Mieszamy chwilę aby tylko połączyć , by nie było widać suchej mąki.
Blaszkę ( keksówka) smarujemy olejem i wysypujemy nasionami.
Kto nie ma nasion lub nie lubi może wysypać mąką lub otrębami.
Wkładamy ciasto , rozprowadzamy równo po całej formie.
Wierzch smarujemy wodą, posypujemy nasionami.
Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na jakieś 20 - 30 min aby zaczęło rosnąć.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 50 stopni, podkręcamy temp.
na 180 i pieczemy około 50 - 60 min.
Po upieczeniu trzeba wyjąć chlebek z blachy i ułożyć na kratce, aby nam się nie odparował.
Chlebek jest wilgotny i dość ciężki, nie jest jak typowy drożdżowy wypiek
puszysty i lekki. Jest też słodkawy.
Owoce ich rodzaj oraz ilość tu można sobie eksperymentować według własnego uznania.
Jednak jak na taki ekspresowy wypiek, uważam że bardzo udany.