Człowiekowi jest potrzebny odbiorca uczuć....
Powiedział Stanisław Jerzy Lec mistrz gry słów i ciętej riposty.
I mój dzisiejszy wpis dedykuję takiemu właśnie Człowiekowi
i jego Odbiorcy. Ponieważ gdyby nie oni, prawdopodobnie
ten przepis by nie powstał, a co za tym idzie i ja sama
bym na tym nie skorzystała. :)
W końcu udało się zrobić coś prostego, a zarazem przepysznego.
Ale do rzeczy....
Napisał do mnie Pan Wojtek z prośbą o przepis na ciasto.
Jego ukochana ma urodziny, ale nie lubi ciast tortowych itp.
Jednak jest fanką ciast czekoladowych i sernika.
Kupiłby w sklepie i też by uszło, ale Pan chce zaszaleć
i upiec coś sam, co osobiście bardzo pochwalam.
Chciał instruktarz na ciasto czekoladowe albo sernik,
oczywiście oba w miarę proste.
Tak się zastanawiałam jakie czekoladowe, albo który sernik?
Najbardziej pasował mi ten ulubiony naszej
Ani,
ale jak się skupiałam na jednym czy drugim,
zawsze czułam pewien niedosyt, że coś za mało.
W końcu wpadłam na pomysł mam Izaura.
Ciasto bardzo trafione, pokazałam zarys Panu Wojtkowi,
ale stwierdził, że za dużo zachodu.
Spoko powiedziała, ja go uproszczę. :)
Ciasto:
1 i 1/2 szklanki mąki
2 łyżki kakao
łyżeczka sody z brzuszkiem
cukier waniliowy
szczypta soli
1/3 szklanki cukru
0,5 szklanki oleju
0,5 szklanki wody gazowanej
2 jajka
łyżeczka octu
2 łyżki mocnej kawy ( płyn)
Masa twarogowa:
0,5 kg twarogu półtłustego
szklanka śmietany 18%
3 jajka
cukier według uznania
2 łyżki manny
łyżka budyniu
łyżka soku z cytryny
łyżka skórki -//- -//-
Polewa:
1/2 kostki masła
3 łyżki kakao
łyżka mocnej kawy
4 - 5 łyżek cukru
łyżka oleju
Mokre składniki mieszamy razem z cukrem.
Następnie na dwa razy dodajemy przesiane suche składniki.
Za jednym podejściem jak wsypiemy mogą nam się zrobić kluchy,
ciężkie do rozbicia.
Nie mieszamy za długo, tylko kilka razy tak jak na muffiny.
To nam zagwarantuje, delikatny puszysty wypiek.
Składniki na masę serową wrzucamy wszystkie razem i miksujemy.
Bez ucierania, bez ubijania piany. Zwykłe dobre wymieszanie składników.
Tortownicę ( moja 26 cm) smarujemy masłem i obficie
wysypujemy bułką tartą.
Na spód wykładamy ciasto czekoladowe, a na nie
punktowo białą masę.
Później delikatnie rozprowadzamy ją po wierzchu aby zakryć
ciemne miejsca.
To nierówne rozprowadzenie pozwoli nam uzyskać efekt pofalowania.
Tam gdzie mniej twarogu, ciasto się bardziej wybija ku górze.
Wstawiamy do nagrzanego piekarnika (50 stopni).
Pieczemy około godziny w 180 stopniach.
Zimne ciasto dekorujemy polewą, gdzie więcej wskazówek
jak ją zrobić jest ---->
TU .
Gdy na dworze mamy upał polecam połowę cukru
zastąpić cukrem żelującym.
Będzie się dużo lepiej trzymać.
Powinnam chyba podziękować panu Wojtkowi,
bo dzięki niemu udało mi się stworzyć coś naprawdę fajnego
idąc po najmniejszej linii oporu.
Mam nadzieję, że i Ania od krzaków podzieli mój zachwyt. :)
