Już kiedyś wspominałam o inspiracjach jakie czerpię z przeróżnych książek. Dziś chcę zaprezentować ciasto które sobie upatrzyłam w
ZIELONA KUCHNIA 24/7 , czekałam tylko aż będę mieć własną cukinię w ogródku. Uprzedzam że przepis był impulsem i wskazówką, a ja wprowadziłam trochę swoich modernizacji, ale właśnie o to chodzi aby czerpać ile się da, a przy tym wszystkim być wiernym sobie. Przy tym wypieku miałam asystentkę, która sprawdziła się na medal. Ja tylko nadzorowałam, Justyna wykonała ciasto w 3/4....a więc jak będzie sukces , będzie do podziału. :)
Ciasto jest delikatne, wilgotne i bardzo czekoladowe mimo że oparte tylko na kakao. Ważne jednak w tym przepisie jest to, aby było to....dobre, ciemne, gorzkie kakao.
Ciasto:
125 g mąki
80 g cukru brzozowego
60 g kakao
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
tyle samo sody oczyszczanej
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
150 g oleju
130 g maślanki
200 g cukinii
jajko
łyżeczka kawy rozpuszczalnej
Polewa:
50 g gorzkiej czekolady
2 łyżki masła
łyżka mleka
łyżka oleju
łyżka cukru żelującego
łyżeczka kawy
wiśnie do dekoracji
Mąkę zmieszałam pół na pół z mąką razową. Cukinię ( obrana) ścieramy na tarce na drobne wiórki.
Suche składniki mieszamy razem, mokre razem z cukinią, kawą i jajkiem , a później mieszamy tylko tyle aby się wszystko połączyło.
Jajka nie ma w przepisie, dodałam je od siebie to samo tyczy się kawy. Dodałam kawę aby ciasto było jeszcze bardziej czekoladowe. Kawa ma to do siebie, że bardzo podkreśla smak. Małą tortownicę ( 20 cm) smarujemy masłem i wysypujemy bułką lub wiórkami kokosowymi.
Pieczemy w 180 stopniach około 50 - 60 min tzn do suchego patyczka. Mleko, masło olej podgrzewamy razem aż się rozpuszczą dodajemy kawę i cukier, a jak się rozpuszczą połamaną drobno czekoladę. Mieszamy aż się wszystko połączy. I teraz kilka wskazówek....cukru dałam mniej niż podaje oryginał, ale to indywidualna sprawa i najlepsza jest metoda z palcem, czyli samemu spróbować. :) Co zaś się tyczy polewy....w takie upały cukier zapewni nam jej stabilność, że nam zwyczajnie nie spłynie. Zimne ciasto smarujemy 3/4 polewy w reszcie maczamy wiśnie i układamy na cieście. O wiśnie....z tego miejsca chciałam bardzo podziękować rodzinie B....za wisienki z ogonkami. :)
Ciasto jest naprawdę dobre i proste, ma jedną wadę wychodzi dość niskie, następnym razem podwoję składniki.