Kiedyś już serwowałam podobny przepis,
ale wtedy wszystko było robione na świeżo.
Dziś coś z tzw. kuchennego recyklingu,
czyli ekonomia w kuchni.
Ten przepis najlepiej się sprawdza
po świątecznych dniach, po jakichś imprezach.
Zawsze zostaję jakieś resztki mięs,
pieczywo, które lekko się postarzało.
Dlatego przy odrobinie dobrych chęci
i kilku prostych dodatkach, mamy "niezłe buły" pełną gębą.