Nikt nie potrafi ugotować fasolki po bretońsku tak, jak mój tata. Kiedyś fasolka po bretońsku musiała zawierać pokrojoną kiełbasę, ale od kiedy ja i moja siostra jesteśmy wegetariankami, zawsze dostajemy swoją wersję fasolki bez grama mięsa. Jest pyszna, cudowna, idealna na zimę i zawsze trudno poprzestać na jednym talerzu. Smacznego :)
Składniki:opakowanie fasoli suchej (ok. 400 g)
4-5 cebul
2 ząbki czosnku
marchewka
papryka
sól, pieprz
2 liście laurowe
5 ziarenek ziela angielskiego
2 małe słoiczki przecieru pomidorowego
szczypta suszonego chilli (opcjonalnie)
szczypta majeranku
Wykonanie:- Fasolę przepłukać, zalać wrzątkiem i zostawić na noc (ok. 12 godzin). Rano zalać fasolę świeżą wodą i gotować do miękkości (nie solić) ok. godziny.
- Cebulę pokroić w piórka, marchew i paprykę w paseczki. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju i podsmażyć cebulę, marchew, paprykę oraz czosnek przeciśnięty przez praskę, dodać liście laurowe, ziele angielskie oraz przecier pomidorowy. Smażyć całość kilka minut.
- Gdy fasola jest już miękka, dodać warzywa smażone na patelni, wymieszać i gotować całość jeszcze kilka minut. Doprawić solą i pieprzem. Jeśli fasolka po bretońsku jest zbyt rzadka, można zagęścić ją łyżką mąki pszennej wymieszanej z trzema łyżkami zimnej wody.