Blog wpadł w stan hibernacji. Spowodowane to było początkiem roku szkolnego, natłokiem nauki, obowiązków, jesiennym przesileniem. Nie w głowie były mi wypieki. Kombinowałam tylko jak przygotować obiad w 3 minuty i ile łyżeczek kawy mogę wsypać do kubka, by nie dostać ataku serca. Nie dajmy się jednak zwariować. Najwyższy czas wyegzekwować trochę czasu na pieczenie, fotografowanie i oczywiście jedzenie pyszności :) Dziś proponuję delikatny, super puszysty, przyjemnie kakaowy wypiek. W kuchni krzątałam się z siostrą, bo przepis znalazłyśmy w jej książeczce i koniecznie chciała go wypróbować :) Sporo masy zjadłyśmy na surowo, bo była przepyszna, ale mimo to zostało duuużo ciasta, więc oprócz babeczek wyszła jeszcze keksówka - tyle szczęścia :)
Przepis na około 20 babeczek albo 12 babeczek i małą keksówkę2,5 szklanki mąki
1/2 - 2/3 szklanki oleju kokosowego lub zwykłego oleju (u mnie pół na pół)
2 szklanki mleka sojowego
szklanka cukru
4 łyżki kakao
3 łyżeczki proszku do pieczenia lub 1 łyżeczka proszku i 1 łyżeczka sody
2 łyżeczki esencji waniliowej
2 łyżeczki octu
1 łyżeczka soli
Mąkę, proszek i kakao przesiać, dodać sól. W osobnej misce połączyć olej, mleko, esencję, ocet. Wymieszać dokładnie wszystkie składniki, przelać do foremek i piec do suchego patyczka. Babeczki około 20 minut, ciasto piekłam 40-50 minut. Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem.