Prosta, szybka, a przy tym dość efektowna, tarta na cieście francuskim. Wystarczy kilka składników, chwila wolnego i pozostaje czysta przyjemność jedzenia. A pyszna jest okrutnie! Szczególnie podana na ciepło z lodami :)
Składniki:
na 8 małych tart
- opakowanie ciasta francuskiego
- 4 czubate łyżki płatków migdałowych (lub mielonych migdałów) + garść od obsypania
- 3-4 łyżeczki miodu (najlepiej płynnego; jeśli mamy zwykły trzeba dodać więcej)
- jajko do posmarowania ciasta
- kilka gruszek
- cukier puder do oprószenia
- lody waniliowe/śmietankowe
Piekarnik rozgrzać do 220 stopni (200 stopni przy termoobiegu).
Płatki migdałowe zmielić, a powstałą mączkę wymieszać z miodem aż powstanie gęsta masa, którą będzie nadawała się do rozsmarowania. Gruszki pokroić na cienkie plasterki.
Ciasto francuskie podzielić na 8 równych części. Ułożyć je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Każdą z tart posmarować cienką warstwą masy migdałowo-miodowej (zostawiając wolne krawędzie), a na niej ułożyć "na zakładkę" plasterki gruszki. Brzegi tart posmarować rozbełtanym jajkiem. Piec w piekarniku przez około 15 minut - aż brzegi podrosną i ładnie się zarumienią.
Po upieczeniu przełożyć na talerz, oprószyć cukrem pudrem i podawać z lodami. Smacznego!
*****************
Takie tarty miałam okazję przygotować podczas warsztatów kulinarnych zorganizowanych przez markę
FRoSTA, prowadzonych przez Witka Iwańskiego, szefa kuchni restauracji Aruana w Serocku, mających miejsce w studio Cook Up - Fort Mokotów. Co prawda temat przewodni brzmiał "Ryby i owoce morza", ale oczywiście nie mogło zabraknąć deserów :) A ponieważ ja jestem szczególnie łasa na słodycze, ten przepis poszedł na pierwszy ogień do przygotowania w zaciszu własnej kuchni. Poniżej mała fotorelacja.

Hitem warsztatów było dla mnie "starcie" z ostrygami! Nigdy nie miałam przyjemności z nimi obcować - nawet spróbować, a w tym przypadku mieliśmy szansę zająć się ich pełną obróbką. Przyznam, że nauka ich otwierania była niezłą zabawą. Choć ostrygi docelowo miały być zapiekane, nie mogłam nie spróbować wersji "fresh". Ostrygi to podobno afrodyzjak, więc żałuję, że nie miałam nikogo na podorędziu, no ale teraz - kiedy już wiem, co i jak - nic nie szkodzi na przeszkodzie, by zmierzyć się z nimi na własną rękę :)
Przyznam, że to jedne z najciekawszych warsztatów, w jakich miałam okazję wziąć udział. Było przesympatycznie i ciekawie. Osobiście sporo się nauczyłam, i co ważniejsze - przekonałam do ryb. O ile za owocami morza przepadam, to za rybami średnio. No ale to już przeszłość, bo już wiem, jak je smacznie przyrządzić. Na pewno któryś z przepisów na rybę pojawi się na blogu.
Takie pyszności robiliśmy!
Przyrządzane potrawy od lewej z góry
Zapiekane ostrygi pod sosem béarnaise z chlebkiem panco i cydrem
Smażona dorada z zielonym pesto i sałatką z rzodkiewki
Fish and Chips, czyli dorsz w cieście piwnym z groszkowym purée i miętą
Szybka tarta z gruszkami, migdałami i lodami waniliowymi
Za zaproszenie na warsztaty oraz udostępnienie zdjęć