Byłam w RAJU i wczoraj z niego wróciłam :( Istne szaleństwo, wspaniały klimat, świetni ludzie połączeni w jednym miejscu. Czego chcieć tu więcej ?
(Jedynie mniejszych kolejek pod prysznice :D)
Woodstockowy klimat szczyci się swoimi "koczowniczymi" prawami ale udało mi się wybrnąć z trudnych warunków do przygotowywania posiłków i zawsze coś ciepłego znalazło się z moim żołądku. Pozwoliło mi to do przyswajania dobrych dawek alkoholu bez żadnych ekscesów :D
Pomógł mi w tym piec kazachski, menażki, trochę warzyw, przypraw i gotowe !
Z głodu nie umarłam, a nawet smakowałam takich pyszności :D Warzywa, sosy, przyprawy, tuńczyki <3
A tym czasem nie obędzie się bez kilku migawek :)