Robiłam dziś świąteczne porządki w kosmetykach i stwierdziłam, że zdecydowanie o wiele praktyczniejszym rozwiązaniem jest kupowanie palet, niż pojedynczych cieni. Zostawiłam więc jedynie kilka sztuk a pozostałe spakowałam i wieczorem dam sąsiadce do przejrzenia :)
Dziś jedna z palet, która nie dość, że jest fantastyczna to jeszcze dostępna jest w niskiej cenie i podobno dorównuje Urban Decay, choć ja porównania nie mam, bo nigdy tej lepszej wersji w ręku nie miałam :)
Paletkę Wibo kupiłam w Rossmanie, zapakowaną w kartonowe pudełeczko.
Cienie umieszczone są w metalowej kasetce, tu należy się spora pochwała dla producenta, bowiem kasetka jest solidnie wykonana i trwała i jeśli miałabym ją porównać do moich paletek z MakeUp Revolution czy ze Sleeka to jestem przekonana, że ta nie zniszczy się tak szybko, że napisy się niepościerają :)
Ja wiem, że wy potraficie dbać o swoje paletki i po latach użytkowania są w idealnym stanie, ale moje życie na walizkach nie sprzyja estetycznej stronie opakowań, a ta jest niczym zestaw sapera :)
W końcu coś dla mnie
W paletce znajdziemy 5 cieni perłowych, 3 cienie satynowe i 4 cienie matowe
W paletce znajdują się odcienie zarówno chłodne jak i ciepłe.
Cienie perłowe są dość mocno napigmentowane, Trzy pierwsze od lewej są odcieniami ciepłymi w odcieniach beżu i brązów. Dwa kolejne to odcienie chłodne z gamy szarości. perłowe cienie pięknie prezentują się na powiece, nadają jej świetlisty blask i świetnie sprawdzają się na wieczorne wyjścia.
Cienie satynowe również w opakowaniu wyglądają na połyskliwe, jednak po nałożeniu już ich blask gdzieś niknie i stają się troszkę smoliste. Najlepiej nakładać je więc na końcówkę powieki, by jedynie zaznaczyć kąt, bo nałożenie ich na większą część powieki daje efekt niezbyt dobrze wykończonego smoky eyes.

Cienie matowe to zestawienie jasnych barw z ciemnymi. Niestety w przypadku jasnych matowyh cieni napigmentowanie jest słabe, i tak jak w przypadku mojej jasnej karnacji, najjaśniejszy z nich jest niema niewidoczny. Za to ciemne nawet sobie radzą.
Wibo Go Nude w edycji Smoky stworzyło całkiem fajną paletę, która zadowalająco trwale utrzymuje się na powiece. Nie mam problemu z trwałością nawet jeśli nie nałożę bazy.
Do paletki dołączono pędzel, który zakończony jest z obu stron. Z jednej strony jest to końcówka do blendowania, niestety o dość miękkim włosiu, więc u mnie sprawdza się głównie do nakładania lekkiej poświaty pod brwiami. Z drugiej pędziel posiada kulkowe włosie i akurat ta strona jest idealna. Świetnie nakłada się nią cienie. Jest naprawdę odlotowa :)
Nakładanie cieni więc nie przysparza wielu problemów, praca z tą paletką jest przyjemna, cienie nie osypują się i można nimi wyczarować świetny makijaż, czy to dzienny czy wieczorowy.
Jeśli nadal zastanawiacie się czy zainwestować w tę paletkę, to naprawdę zachęcam.
Oszczędzi waszą kieszeń i na pewno zadowoli was jeśli chodzi o domowy produkt do makijażu.
Cena: ok 35 zł / Rossman