Muszę się Wam do czegoś przyznać.
Generalnie lubię wszelkiego rodzaju pomadki, balsamy i inne smakowo-ochronne cosie.
Ale sprawa ma się beznadziejnie, bo kupuję, używam tydzień - max. 2 i koniec. Zapominam, gubię lub kupuję następny.
Podobnie jest z tymi Lip Smackerami :)
Coca Colę, Sprite i Fantę wypatrzyłam gdzieś w sieci z informacją, że są w Biedronce. Męczyłam narzeczonego żeby mnie tam zawiozł przed 21wszą tuż przed zamknięciem sklepu. Ale udało sie i je dostałam wszystkie te 3 smaki. Tu na zdjęciu są niestety tylko dwa bo trzeci (czyli Fantę) dałam siostrzenicy, która ma po ciotce chyba euforię pierdołami, bo sie nich zachwyciła i oddać już nie chciała :D (w podobny sposób ostatnio straciłabym moją Tangle Teezer, ale o nią walczyłam zaciekle).
Są one już wiekowe więc ich wygląd też nie jest szczytem estetyki, ale jak widzicie w ciągu tych kilkunastu ładnych miesięcy niewiele zdążyłam zużyć.
Ciasteczkowe Lip Smackery są nowością sprzed miesiąca w mojej kosmetyczce.
Wypatrzyłam je na promocji w Super Pharm i wzięłam także trzy (z czego jeden podarowałam koleżance). W domu więc pozostały mi Red Velvet i Urodzinowe ciastko :) A tamten chyba był Berry Buttercake, ale głowy uciąć nie dam.
Lip Smacker: Coca Cola, Sprite
Lip Smackersy Coca Cola i Sprite umieczczone są w okrągłych pudełeczkach, które swoim wyglądem przypominać mają kapselki. Wieczka smackerów są odkręcane.
Oba mają kolorystykę i czcionkę odpowiadającą napojom gazowanym znanym na całym świecie.
W środku znajduje się po
3,4 g błyszczyka.
Błyszczyk Coca Cola ma barwę śliwkowo-brązową. Natomiast Sprite mleczno-beżową. Oba mają
twardą konsystencję schłodzonej wazeliny, z czego
sprite jest wyraźnie bardziej miękki, lepiej się nabiera i sprawniej rozprowadza.
Minusem jest oczywiście fakt, że trzeba rozsmarowywać je paluchem. Można oczywiście pędzelkiem, ale w zasadzie to nie kolorówka, tylko kosmetyk mobilny, który wpakowujemy do torby i rozsmarowujemy podczas jazdy autem, w pracy za biurkiem czy na spacerze.
Coca cola pachnie bosko. Po nałożeniu na usta wyczuwalny jest
słodki posmak, który po kilku rozsmarowaniach usto-usto znika:D Natomiast
smak wybornego colowego lizaka pozostaje na długo. Sprite pachnie rześko i zbliżony jest bardziej do smaku napoju niż Coca Cola, która raczej przypominała lizaka niż sam napój. Wyczuwalny
aromat limonki i cytrusów. Jest
mniej słodki niż Coca Cola i niestety po nałożeniu
wyczuwalny prócz cytrusowego smaku jest także posmak wazeliny. Oba błyszczyki delikatnie
nawilżają usta, już odrobina wystarczy by pokryć je delikatną, ale zdecydowanie odpowiednią warstwą.
Nie tłuszczą warg, nie ścierają się, w związku z czym
nie zjada się ich jak typowych błyszczyków (choć te akurat by się chciało zjeść).
Są trwałe i bardzo wydajne. Spośród tych dwóch wariantów to właśnie Coca Cola jest moim faworytem.
Plusy:
- niewielki rozmiar
- oryginalny i niebanalny
- smaczny i pachnący
- trwały
- daje fajny efekt
Minusy:
- trzeba nabierać paluchem
- ciężko dostępny
Kupione: BiedronkaCena: ok 7 złCzy kupię ten produkt ponownie: może kiedyś
Lip Smacker: Red Velvet i Birthday Cake
Ta wersja Lipsmackerów reprezentuje inną już kategorię a mianowicie ciasteczkową :)
Forma błyszczyków jest również inna bo tym razem
mam do czynienia ze sztyftem.
Sztyft pomimo, że pokrętło ma bardzo niewielkie
wygodnie się wykręca. Są nieco większe od tych w kapselkach bo każdy z nich ma po
4 gramy. Red Velvet umieszczony jest w czerwonym sztyfcie, natomiast Birthday Cake w przezroczysto-niebieskim.
Produkt zamykany jest zatyczką, którą łatwo się ściąga.
Red Velvet to błyszczyk w kolorze mocnej malinowej czerwieni, a Birthday Cake ma barwę identyczną jak Sprite
mleczno-beżową.Oba błyszczyki jeśli chodzi o zapach
są do siebie mocno podobne.W obu wyczuwalna jest taka budyniowa nuta zapachowa, jednak w Red Velvet dodatkowo wysnuwa się zapach śmietankowy, a w Birthday Cake bardziej waniliowy. Błyszczyki są
słodkie, ale ta słodycz jest tłem, nie jest wyczuwalna od razu, nie daje o sobie znać, ale da się ją wyczuć gdzieś pomiędzy warstwami.
Błyszczyki
bardzo fajnie się aplikuje. Są trwałe i przezroczyste. Nawet czerwony nie barwi ust.
Podobnie jak bracia powyżej
utrzymują się długo na ustach, nadają im fajny dziewczęcy połysk, optycznie odrobinę je powiększają.
Nie są to moi faworyci bo jednak ich zapach jest taki mdławy.
Plusy:
- oryginalny i niebanalny
- ciekawe smaki
- trwały
- daje fajny efekt
Minusy:
-mdlący zapach budyniu
Kupione: Super PharmCena: ok 5 złCzy kupię ten produkt ponownie: nieSpośród tych dwóch kategorii zdecydowanym faworytem są warianty błyszczyków odpowiadające napojom. Są świeższe, bardziej rześkie, słodsze, smaczniejsze. Zauważyłam też, że ta forma sprawia że są bardziej wydajne. .A wy macie jakieś Lip Smackersy?