Lion w dzieciństwie był jednym z moich ulubionych batonów. No, może przebijał go tylko Picnic :)
Nie wiem co mi w nim tak bardzo smakowało.
Może po prostu to, że był taki światowy w czasach gdy sklepy jeszcze świeciły pustkami. Gdy mówiło się na niego po prostu Lion i czuło ten wstyd gdy pierwszy raz w reklamie padło "Lajon".
Doczekał się kilku wersji i teraz czas na jedną z nich
Lion Peanut, Nestle
Batonik ma bardzo podobne opakowanie jak standardowy, klasyczny Lion. Z tym, że
zamieniono tu brązowy kolor papierka na rudo-pomarańczowy, który symbolizować ma orzeszki ziemne.
Na głównej dodatkowo umieszczono
informację o wartościach kalorycznych dla jednego batonika.
Batonik z zewnątrz
oblany jest czekoladą mleczną w średnio brązowym kolorze. Na wierzchu
nieregularną powierzchnię tworzą pompowane ziarenka pszenicy klejone na karmel.
Batonik pachnie przyjemnie nutką czekolady i odrobiną karmelu.
Zabawnie wygląda w środku. Mamy
wafelek przekładany orzechowym kremem. A cały oblany jest karmelem. Na karmelu ułożone są
kawałki orzechów i dmuchane ziarna pszenicy. Całość
oblana jest dość grubą warstwą czekolady, ale co ciekawe w smaku nie jest jej aż tak odczuwalnie dużo.
Spodziewałam się, że batonik który wyróżnia się od klasycznej wersji napisem "Peanut" powinien być mocno orzechowy z dodatkiem dużej ilości masła orzechowego.
Nie wiem dlaczego tak właśnie go sobie wyobrażałam.
Rozczarowałam się jednak bo batonik nie jest tak orzechowy chciałam, a solidna warstwa karmelu przytłacza smak i wafelka i kremu i nawet czekolady. Po prostu jest mega słodki i klejący. Niestety nie mój smak.
Lion Peanut, NestleOcena: 3,5/6
201 kcal/1 baton (41 g)
496 kcal/100 g
Kupione w: sklepik
Cena: ok. 1,49 zł
Czy kupię jeszcze raz? nie