Daim. Dajm. Daj...
Pinterest, Insta, Blogi i Zszywka - pełno tam Daimów, pod wszelką postacią.
Wiedziałam, że czekolada, wiedziałam że karmel i nic poza tym.
Myślałam, że musi być drogi.
A jak było naprawdę
Daim
Czekolada mleczna z chrupiącym karmelem w środku
Zacznijmy od opakowania by się nadmiernie nie podekscytować, jak ja gdy je tylko w sklepie zobaczyłam.
Było już późno, po 21wszej. Do domu 60 km. I ledwo doczekałam aż wrócę i go zjem. Bo ledwo mogłam się oprzeć, ale światło w samochodzie takie niekorzystne, zresztą w domu też, co widać na zdjęciach :D
Dodam tylko, że jak dotarłam to rodzina mnie chciała zakrzyczeć "daj kawałek" i podzieliłam go na 4 części, przy czym brat, który wrócił z nocnej zmiany i zobaczył papierek po prostu się na mnie obraził. I tyle z tego Daima miałam...
Bardzo charakterystyczne, znane na całym świecie opakowanie w czerwonym kolorze, z wielkim niebieskim napisem. Wokół napisu rozstrzelone kawałki Daima. Na głównej skrócone GDA, na odwrocie info o producencie, skład w 2 językach i tabela wartości dla 100 g i 1 batonika.
Skład:
cukier, olej palmowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, migdały 3%,
serwatka w proszku z mleka, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, modyfikowana serwatka (z mleka), odtłuszczone zagęszczone mleko słodzone, sól, lecytyna sojowa, aromatySpójrzcie na skład.
Jest cukier na pierwszym miejscu, jest sporo tłuszczy, ale w końcu to nie dietetyczna przekąska a baton, który ma ponad 500 kcal w 100 g.
Jednak na swoje usprawiedliwienie ma to, ze
nie jest nafaszerowany żadnym dziwnym składnikiem i nie ma w nim nawet syropu g-fTeraz weźmy pod lupę sam batonik:
Batonik prostokątny, oblany twardą czekoladą, na spodzie gładki natomiast na powierzchni widać czekoladowe mazgaje. Naprawdę zachwyca swoim wyglądem, niby wykonany niedbale a jednak z precyzją.
Wnętrze batona stanowi
karmelowa twarda wkładka. Przypomina wyglądem rozpłasczony prostokątny karmelowy cukierek. Takiej też jest konsystencji.
Baton
pachnie mocno czekoladowym mlecznym zapachem. Tak jak pachnie milka czy nutell, czyli apogeum szczęścia. Nuta karmelu mniej wyrazista ale ją też można wyczuć.
Czekolada jest
twarda i dość tłusta. Jednak w ustach
szybko się rozpuszcza. Wkładka karmelowo-migdałowa jest mocno twarda i można na niej połamać sobie zęby. W strukturze przypomina Kopiko.
Ja się
odrobinę rozczarowałam, bo spodziewałam się ciągnącego się karmelu wewnątrz, a spotkałam coś a'la prostokątny cukierek oblany czekoladą. Zresztą ja wielką fanką karmelu jak już pewnie wiecie nie jestem. Więc może tym samym moje rozczarowanie jest ciut większe niż innych.
Całość tworzy dość
niezły smak, ale wnętrze
wchodzi w zęby i zostaje tam na długo. Jednak po fenomenie Daimu jaki ogłoszony jest na całym świecie spodziewałam się smaku po którym oczy wyjdą mi z orbit a podniebienie będzie krzyczało "jeszcze!".
Nic takiego się nie stało.
W zasadzie powiem, że baton mi smakował, ale od czasu gdy go jadłam w sierpniu minęło już ładnych kilka miesięcy a ja do niego nie tęsknię.
Na tyle, że będąc ostatnio w Empiku widziałam miętową, limitowaną edycję Daima i jakoś mi się nie nasunęło, żeby kupić (choć teraz żałuję).
Daim
Ocena: 4/6530 kcal/ 100 g150 kcal/ baton (28 g) Kupione w: Delikatesy CentrumCena: 1,99 złCzy kupię ten produkt jeszcze raz? Moze kiedyś