To wojna. A wojna zawsze jest zbrodnią. Zawsze, bez względu na epokę, będzie w niej miejsce nie tylko na heroizm i ofiarność ale również na zdradę, podłość, cios w plecy. Bo inaczej nie da się walczyć. Bo inaczej już przegrałeś. Siergiej Łukjanienko – Nocny patrol
Człowiek w obliczu wojny przestaje być człowiekiem. Literatura niejednokrotnie wyciąga ze swojego skarbca kolejne przykłady.
Wśród nich nie brakuje historii dzieci. W większości, te maluchy to po prostu sieroty.
Dziś opowiem Wam o książce, w której sierocy los najmłodszych został zaplanowany z góry.
Brutalna kołysanka - dokument o uprowadzonych dzieciach
Lebensborn to nazistowskie instytucje opiekuńczo-wychowawcze, które można porównać do naszych Domów Dziecka.
Lebensborn w tłumaczeniu znaczy 'źródło życia' i nie przerażałby mnie ten fakt, gdybym nie sięgnęła po książkę Anny Malinowskiej.
Autorka zebrała historię kilku polskich dzieci, które w czasie wojny zostały porwane do niemieckiego zakładu założonego przez Himmlera.
Porwania dzieci odbywały się gdy czujność rodziców była uśpiona: gdy zostawały pod opieką dziadków, gdy rodzice akurat byli czymś zajęci, jednak najczęściej uprowadzano dzieci podczas badań kontrolnych, gdy rodzice tracili z oczu swoje dzieci - nieraz już na zawsze.
Naziści mieli dokładnie sprecyzowane plany. Potrzebowali tylko jasnych blondynów i blondynki, koniecznie o niebieskich oczach, najlepiej jak najmłodszych. Taki typ urody idealnie wpasował się w ich założenie o wspieraniu rasowych i wartościowych pod względem dziedziczno-biologicznym dzieci. Geny miały też niebagatelne znaczenie, dlatego nie porywano przypadkowych dzieci.
Losy bohaterów książki są przeróżne. I choć kończą się odnalezieniem dzieci przez polskich rodziców, to szczęśliwy koniec czasem jest tylko pozorny.
Niektóre z dzieci przebywały u swych adopcyjnych niemieckich rodziców tak długo, że zapomniały języka polskiego. Inne tak przywiązały sie do nowych rodzin i warunków życia, że nie mogły zaklimatyzować się w Polsce. Niektórzy zaakceptowali fakt, że wrócili do swoich korzeni, ale wciąż pragneli kontaktów z Niemcami.
Dokument Anny Malinowskiej ukazuje prawdziwe historie, nieraz przerażające, innym razem wzruszające, lecz zawsze tak samo poruszające. Takie świadectwa dają współczesnym ludziom wyobrażenie o paradoksie szczęścia jednych osób budowanego na dramacie innych.
Książka opatrzona licznymi zdjęciami, w twardej oprawie, wobec której ciężko przejść obojętnie.
Brunatna kołysanka. Historie uprowadzonych dzieci, Anna Malinowska
Wydawnictwo Agora, 2017
Moja ocena: 8/10
- Po przeczytaniu tej książki zyskałam 2,8 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 151,1 cm
Przeczytane w tym roku 11/70