Ola nie ma jeszcze trzydziestki, ale i tak przez swoja rodzinę okrzyknięta została starą panną. Nikt w nią nie wierzy i nie tylko sama o sobie podtrzymuje teorię o tym, że jest życiowym nieudacznikiem, ale również doskonale utwierdza ją w tym przekonaniu jej matka.
Aleksandra nie jest do końca taką życiową fajtłapą - owszem gdy wychodzi z domu to zawsze rozmarze makijaż, czy wdepnie w psią kupę ale to nawet urocze.
Dziwczyna dobrze radzi sobie w życiu: wynajmuje duże mieszkanie, jest finansistką i ma wielu oddanych przyjaciół.
I tylko w sprawach sercowych trochę nie idzie - jeśli już zahaczy na kimś oko, to wydaje się nieodpowiedni, albo o odmiennj orientacji niż jej.
Ale tak naprawdę gdzieś w głębi serca ciągle czuje coś do Kamila, chłopaka, który zostawił ją ładnych kilka lat temu.
Akcja przybiera na sile już na samym początku powieści, gdy Ola budzi się w apartamencie Piotra, bogatego biznesmena.
Oboje zdają się nie wiedzieć dlaczego spędzili noc w jednym łóżku.
Prawda jest jednak o wiele bardziej koszmarna: Choć się nie znają są już małżeństwem.
Ola początkowo przerażona zdaje się bawić tą sytuacją. W końcu udowodni matce, że stać ją na porządnego mężczyznę, a Kamilowi pokaże, że jeszcze ktoś może ją pokochać.
Tylko czy Piotr zechce podtrzymać tę grę?
Los sprawia, że jednak będzie musiał, bo matka Piotra i jej koleżanki przekreśliły właśnie jego ożenek, stwierdzając, że jest gejem, a była narzeczona wraca do Polski by udowodnić mu, że nie jest w stanie zadbać o swoje życie uczuciowe.
Z drugiej strony gra, którą toczą nie jest aż taka zabawna. Piotr również uważa Olę za nieudacznika i wariatkę. Od samego początku uważa ją, jako dziewczynę nie z jego bajki. Do tego dochodzą podejrzenia, że może roztargniona Ola jest psychicznie chora i pragnie zdobyć jego majątek.
Nie ma na co czekać. Piotr postanawia szybko wysłać papiery rozwodowe - Ola wypełniając dokumenty nieszczęśliwie wymiotuje na stos papierów.
Czy to oznacza, że ich rozwód nie dojdzie do skutku? A może Ola wymiotuje bo.. ?
A zresztą :) Musicie przeczytać tę zabawną i fantastyczną powieść.
Idealny wieczór to leniwy wieczór, czekolada i wino - oraz dobra książka.
Poczułam się spełniona czytając "Będę czekać całą noc" Justyny Luszczyńskiej.
Na taką powieść miałam ochotę. Na lekką, zabawną - taką, która mnie rozśmieszy. Która zjedna moje serce barwnymi postaciami. I która na chwilę oderwie mnie od problemów.
Inni mają gorzej.
Nawet jeśli nie istnieją.
I z chęcią dałabym 10tkę, gdyby nie fakt, że początkowo czytało się świetnie, a w połowie coś lekko przymarło i niestety już nie miało tej lekkości w sobie, która początkowo tak mnie oczarowała.
Będę czekać całą noc, Justyna LuszyńskaWydawnictwo Novae Res, 2016
Moja ocena: 9/10
- Po przeczytaniu tej książki zyskałam 1,9 cm do akcji "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu"
Pozostało mi jeszcze: 51 cm Przeczytaj moją recenzję na BookHunter.pl