Moje dziewczyny trenują pływanie. Pewnie już o tym wspominałam. 6-letnia Czwarta pływa trzy razy w tygodniu, 8,5-letnia Trzecia ma 5 treningów w tygodniu, a 11-letnia Druga i 12-letnia Pierwsza mają po 8 treningów w tygodniu. Takie życie sportowców:-). Treningi przyczyniają się do sukcesów. Cieszę się, że dziewczyny są takie aktywne, lubią sport (trenują też akrobatykę i biegają), nie mają czasu ani chęci (!) na smartfony, gry komputerowe ani inne pożeracze czasu i energii. Pisałam już zresztą o tym, że
w czasie deszczu moje dzieci się nie nudzą i że
mają dużo zajęć dodatkowych. I dalej wszędzie staram się to promować, choć spotykam się najczęściej z uprzejmym i pobłażliwym kiwaniem głową. A w szkole jest nawet tak, że na przerwach nie ma z kim pogadać, gdyż wszyscy siedzą z telefonami pod ścianą i grają. Tylko najmłodsi szaleją i hałasują (pewnie nawet za bardzo). Podobno najbardziej zagorzali fani gier grają również w drodze do szkoły...
Stosujemy legalny doping sportowca:-). Pijemy sok z buraka, który
ponoć podnosi wydolność organizmu, a przynajmniej na pewno jest bardzo zdrowy, więc pijemy na zdrowie. Problem jest tylko taki, że nie każdy go lubi:-), więc z tym piciem różnie bywa. W ogóle zdrowo jemy, więc z pewnością przekłada się to również na wyniki sportowe. A na zawody zabieramy... batoniki:-). Takie naprawdę zdrowe i energetyczne, wtedy nawet żurawina jest w łaskach. Batoniki działają, ale też dodają pewności siebie, może trochę jak placebo, ale ta pewność siebie i wiara w zwycięstwo czynią potem cuda...
Zwykle robię te batoniki "na oko". Gotuję daktyle, miksuję je, a do tego wsypuję różne pestki, owoce suszone, orzechy, płatki owsiane. Czasami są to batoniki z dużą przewagą jednego składnika, aby uzyskać jakiś konkretny smak, np. lubimy słonecznik, więc batoniki są wtedy mocno słonecznikowe. Albo orzechowe. Czasami dodaję kakao. Do tego płatki owsiane i do piekarnika. Ważne, że bez cukru i innych niezdrowych wypełniaczy. Przepis poniżej potraktujcie orientacyjnie, można dowolnie go modyfikować, ja podaję tutaj te składniki, które akurat są w batonikach na zdjęciach.
Batoniki dla młodych sportowców i nie tylko
500 g suszonych daktyli600 g wody1 łyżka cynamonu (raz dodałyśmy przyprawę do piernika i też było super)150 g płatków owsianych 100 g suszonej żurawiny100 g pestek dyni100 g pestek słonecznika200 g siemienia lnianego (tu akurat jest złote)
Daktyle zalać wodą, zagotować i gotować przez kilka minut. Następnie zmiksować, dodać cynamon i wszystkie pozostałe składniki, wymieszać. Masa powinna być gęsta, ale na tyle, że łyżka sobie z nią poradzi. Dużą blachę albo dwie mniejsze (u mnie dwie: 25x30 cm oraz 14x30 cm) wyłożyć papierem do pieczenia, wyłożyć masę na blachę, równo rozprowadzić, docisnąć do formy. Masa łatwo daje się kształtować, więc równe jej wyłożenie nie stanowi problemu.
Piec w temperaturze 180 st. C przez ok. 30 minut, czasem krócej, czasem dłużej. Suszone owoce szybko się rumienią, więc trzeba uważać. Po wystudzeniu pokroić (kroiłyśmy też na ciepło i dobrze poszło).
A tak poza tym niezmiennie zachwycamy się naszymi krokusami. Kwitną już od paru lat, ale zawsze od nowa są zaskakująco piękne. I bardzo wiosenne.