Kiedy tylko zaczęłam piec ten biszkopt, nie wyobrażam już sobie, abym miała piec jakikolwiek inny.
Zaletą tych biszkoptów jest przede wszystkim to, że nie opadają po upieczeniu, a także to, że rosną ładnie i równomiernie. Warto przy ich pieczeniu korzystać z rantu/ obręczy do pieczenia, bowiem często chcą wyrosnąć poza tortownicę. A dlaczego biszkopt jest rzucany? Otóż dlatego, że po jego upieczeniu rzucamy blaszkę z wysokości ok. 30 minut na podłogę czy też na stół. Brzmi może dosyć dziwnie, ale to na prawdę działa - dzięki temu ciasto później nie opada i zachowuje swój kształt.
SKŁADNIKI:
- 5 jajek
- 3/4 szklanki białego cukru
- 3/4 szklanki mąki pszennej
- 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
Białka ubijam na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier, a następnie żółtka. Następnie wsypuję przesianą mąkę i całość delikatnie łączę ze sobą.
Ciasto wlewam do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia (papier wykładam tylko na dno). Piekę ok. 40 minut w temp. 160 ' C (grzałki góra-dół). Po upieczeniu wyciągam ciasto i zrzucam je z formą z wysokości ok. 30 cm. Umieszczam z powrotem w wyłączonym piekarniku i studzę przy otwartych drzwiczkach.