Regularne oczyszczanie skóry twarzy jest równie istotne, jak jej codzienne odżywianie czy też nawilżanie w postaci kremu. A jeśli to oczyszczanie następuje za pomocą kremu bogatego dodatkowo w masło Shea, nabiera ono wówczas zupełnie innego wymiaru.... :-)
Sklep internetowy
OneOrganic oferuje swoim klientom najlepsze produkty organiczne, naturalne i ekologiczne. O jednej perełce z oferty sklepu pisałam we wcześniejszym poście, który znajdziecie
TUTAJ (tak, perełce, bo produkt był na prawdę rewelacyjny i świetnie spisał na mojej twarzy i nie tylko na niej). Dziś przedstawiam kolejny kosmetyk firmy Botanicapharma- hiszpańskiej marki, której jedynym przedstawicielem i dystrybutorem w Polsce jest w/w
OneOrganic.
Kosmetyk ten pomóc ma w usunięciu martwego naskórka, który może powodować pogorszenie jakości cery, a także skutkować blokowaniem porów. Zawarte w kremie mikrocząsteczki z łupin orzechów zapewnić mają delikatne, ale jednocześnie głębokie złuszczanie naskórka. Dodatek masła Shea, znanego ze swych rewelacyjnych właściwości nawilżających, zagwarantować ma miękkość i delikatność skóry oraz sprawić, że aplikacja produktu stanie się samą przyjemnością. Cera ma stać się doskonale oczyszczona i przygotowana do przyjęcia aktywnych składników z dalszych kosmetyków pielęgnacyjnych.
Krem jest produktem naturalnym, pozbawionym parabenów.
Jak sprawdził się ten peeling na mojej twarzy? Czy łupinki orzecha skutecznie ją oczyściły i przygotowały do dalszych zabiegów? Czy dzięki masłu Shea nastąpiło jednocześnie przyjemne nawilżenie skóry?


Kosmetyk umieszczony jest w twardym, plastikowym słoiczku o pojemności 80 ml. Etykiety są proste, bez zbędnych kolorów, zawierają najważniejsze informacje dotyczące znajdującego się wewnątrz produktu, w tym skład, sposób użycia, efekty, jakie uzyskamy; wszystko w dwóch wersjach językowych, tj. po hiszpańsku i angielsku. Po odkręceniu słoiczka ukazuje się nasz główny bohater, będący w beżowym kolorze z zauważalnymi mikroelementami łupinek orzecha. Prezentuje się dosyć ciekawie, wcale nie odstraszająco, a wręcz przeciwnie- budzi zainteresowanie, jak spisze się na skórze twarzy i dekoltu. Zapach jest dosyć neutralny, trudno jest wyczuć jakieś konkretne nuty, nie powinien więc nikogo drażnić czy komukolwiek przeszkadzać. Konsystencja kosmetyku jest lekka, prowadzi się po twarzy "jak po maśle", a raczej "jak po maśle Shea" :-) Ten tłuszcz roślinny uzyskiwany z owocu Karite wyraźnie wyczuwalny jest w peelingu i sprawia, że rozprowadzanie kremu jest bardzo przyjemne.

Podczas stosowania kosmetyku nie zapomina się jednak, że jest to kosmetyk peelingujący, czyli przede wszystkim oczyszczający i złuszczający. Pamięta się o tym, ponieważ dokładnie wyczuwalne są mikrocząsteczki z łupiny orzecha, które działają konkretnie i skutecznie. Są one dosyć ostre, nie miałam więc żadnych wątpliwości, czy produkt działa, czy nie :-) Stosowałam go zgodnie z zaleceniami, tj. wmasowywałam na oczyszczoną skórę twarzy i dekoltu, zostawiałam na 5 minut, a następnie zmywałam ciepłą wodą. Kiedy kosmetyk był na mojej twarzy, nie czułam żadnego ściągnięcia skóry, pieczenia czy też innego dyskomfortu. Po zmyciu nie pojawiło się też żadne zaczerwienienie i podrażnienie. Po ususzeniu skóra w kilku miejscach była trochę bardziej sucha, co moim zdaniem jest przy takich kosmetykach dobrym znakiem, bowiem świadczy o tym, że usunięty został martwy naskórek

Produkt dobrze się spisał na mojej twarzy. Skóra dokładnie oczyszczona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnujących to rezultat, jaki otrzymałam po zastosowaniu tego kremu peelingującego. Po takim porządnym oczyszczeniu cery mogłam być pewna, że wszelkie dobra zawarte w kolejnych kosmetykach przyjmą się bardzo dobrze i głęboko wnikną w moją skórę :-)
Oczyszczacie twarz kremami peelingującymi?
Robicie to regularnie?