To chyba moje najukochańsze pesto ... obok wiosennych pokrzywkowego i tego z liści rzodkiewek ... i nie, nie mówię tak o każdym pesto ;)))) To jest najukochańsze, bo najbardziej wszechstronne i całoroczne. Świetne na jako smarowidło kanapkowe (zamiast masła), do burgerów, świetne jako baza do sałatkowych dipów (podobnie jak w
TYM przepisie). Świetne właśnie teraz w maju - w duecie z
zielonymi szparagami ale nie tylko.
Sucha kasza jaglana czy pęczak z pomidorowym pesto nabiera cech wykwintnego dania, a zbyt mdły sos do spaghetti, czy zupa podkręcona jego odrobiną, wywala kubki smakowe w kosmos... Nie wymaga dodatku sera bo i bez niego jest kremowe i wyraziste.
Pesto z suszonych pomidorów
Składniki:- 1 filiżanka pokrojonych suszonych pomidorów z oliwy *
- 1-2 ząbki czosnku
- 1 filiżanka posiekanych orzechów włoskich wymieszanych z pestkami dyni
- ciepła woda
- dobrej jakości oliwa z oliwek (u mnie taka którą jesienią zalałam suszone pomidory i dobrze przeszła aromatem pomidorów, czosnku i ziół)
* Jeśli używamy zwykłych suszonych pomidorów (nie w oliwie), dobrze jest je przed miksowaniem zalać odrobiną gorącej wody - łatwiej się zmiksują na jedwabisty krem :)
Przygotowanie:Jeśli mamy dobry blender to możemy na żywca wszystko wrzucić do jego misy i dolać odrobinę ciepłej wody i oliwy do rozrzedzenia. Jeśli nie to radzę orzechy i pestki wcześniej zmielić w młynku - orzechy włoskie są dość tłuste i mogą za "zakleić" ostrze młynka który sobie z nimi nie poradzi, ale mielenie ich z pestkami dyni temu zapobiega).
Dopiero wtedy wrzucamy do blendera zmielone orzechy, pestki, posiekane pomidory i kilka łyżek oliwy i wody aż do uzyskania pożądanej konsystencji (woda rozrzedza i pozwala nam ograniczyć ilość tłuszczu ).
Zakręcone w słoiku i zalane oliwą możemy przechowywać w lodówce dość długo... choć gwarantuję, że zniknie szybko ;)