No i stało się. Po lekko burzliwej wizycie w okolicznym MOCAK-u dotarliśmy na Veganmanię. Lokalizacja sama w sobie była całkiem porządna. Łatwy dojazd. Jestem jednak nieco marudną osobą i miałem wrażenie, że wydarzenie pod względem organizacyjnym lekko leżało. Rozumiem ograniczenia lokalowe i tak dalej, ale tłok był jednak na tyle duży, że momentami trudno było się obrócić. Ludzie nawet nie mieli za bardzo jak ustawić się w kolejce. Na wykłady nawet się już nie pchałem. Lekki rozgardiasz panował też u niektórych wystawców. Myślę, że spokojnie można też było zorganizować sobie w ciągu kilku godzin kogoś do pomocy przy stanowiskach, gdzie ciągnęły się długie kolejki. Poza tym pogoda była udana, ceny znośne, jedzenie w większości dobre. Dzień udany.