Coś mnie naszło na cytrynowe muffinki. Starłam skórkę, dodałam sok. Swoim zwyczajem zmnimalizowałam ilość cukru.. i tym razem przesadziłam. Muffinki wyszły ewidentnie za mało słodkie. I co z tym fantem teraz zrobić? Cała blacha niedosłodzonych muffinek spoglądała na mnie smutno.. Wtedy pojawił się pomysł uratowania ich kostkami białej czekolady. To był strzał w dziesiątkę! Czekolada delikatnie się rozpłynęła i jest po prostu niesamowita.
Czego potrzebujemy? - 2 szklanki mąki pełnoziarnistej
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki cukru
- szczypta soli
- skórka starta z jednej cytryny
- sok z połowy cytryny
- 2 jajka (lub w zastępstwie: 2 łyżki mielonego siemienia lnianego rozpuszczone w 6 łyżkach wody)
- 400 ml kefiru (jeden duży)
- 125g rozpuszczonego masła
- tabliczka białej czekolady
Przygotowanie:1. W dużej misce mieszamy suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, cukier, sól i startą skórkę cytryny (cytrynę wcześniej koniecznie dobrze umyć i wyparzyć).
2. W mniejszej misce mieszamy składniki mokre: jajka, kefir i przestudzone rozpuszczone masło oraz sok z cytryny.
3. Mieszamy ze sobą zawartość dwóch misek i rozkładamy ciasto na blaszce do muffinek wyłożonej papierowymi papilotkami.
4. Muffinki pieczemy ok. 20-25 w temperaturze ok. 180C.
5. Czekoladę można dodać już podczas pieczenia lub nacinać gorącą muffinkę i wciskać po kostce do każdej. Ja wstawiłam je później jeszcze na chwilę do rozgrzanego piekarnika, żeby czekolada się lekko rozpuściła.
Wniosek z tej historii jest taki: czasem warto popełnić mały błąd, żeby otrzymać efekt, który przerośnie nasze oczekiwania. Nie bójcie się eksperymentować, popełniać błędów, bo to one są najcenniejsze :)