Czym jest miłość.
Miłość to patrzenie w te oczy, szare jak niebo i błękitne jak ocean, w momencie gdy odbija się w nich światło, jak w tafli jeziora, i gdy tańczą te wesołe ogniki, które mówią, że serce kontente i spokojne.
To spojrzenie, które uśmiecha się po burzach i sztormach, gdy przychodzi czas gładkiego oceanu.
Gdy widzę w nim to coś, co zawsze pragnę uchwycić aparatem, ale to coś aparatu nie lubi, krępuje je, to coś co sprawia, że serce mi łopocze.
Spojrzenie, w którym widzę całe piękno jego jestestwa: dobre serce, piękną duszę, siłę, spokój.
Z każdym rokiem widzę to intensywniej.
To niuanse, które słyszę w tembrze głosu, dobór słów, intencje czynów.
To spokój, że można być sobą. Sobą.
Nie tylko w sukience gdy słońce i weekend, ale i w dresie gdy chora, zły dzień, chodzisz jak dynamit, włosy jak miotła i nos zasmarkany.
Gdy wypalisz coś głupiego. Zrozumienie.
To te niby drobiazgi.
Pozmywane naczynia.
Znalazłem dla Ciebie książkę, która powinna Ci się spodobać.
Będziesz się cieszyć, chciałaś by ten pokój miał białe ściany.
Twoja szyja pachnie jak landrynki...