Powoli przeciągający się poranek muśnięty ostrym światłem październikowego słońca.Słodka owsianka umalowana jagodowym syropem wprost ze słoiczka.Parująca kawa w białym kubku z różą,co ogrzewa dłonie.
Jest i jesienny świergot ptaków usłyszany zza uchylonego okna.
Wszystko,czego mi dziś potrzeba mam dosłownie w zasięgu ręki.Doceniam to.Jak nigdy dotąd.
I bez zbędnych słów życzę Wam rodzinnego czasu spędzonego w aurze spokoju i refleksji.
**
Z racji stricte porannego wpisu,szybkie ujarzmienie fryzury tuż przed wyjściem(!)
 |
Z cyklu improwizowane romantyczne upięcia w 5 minut.
|
Wystarczy wydzielić po obu stronach dwa niezbyt duże kosmyki z przedniej części włosów,zwinąć je w tzw.ruloniki i spiąć spinką z tyłu głowy.
Resztę opadających włosów również zwinąć w rulon i owinąć wokół spinki z podpiętymi wcześniej kosmykami.Podpiąć wsuwkami.
voila:)
PS tutaj plecionka nieco zmierzwiona przez wiatr,pod koniec wczorajszego dnia.