Moje zestawienie zacznę od kosmetyku idealnego w kontekście domowego SPA. Te z was, które mnie czytają regularnie wiedzą, że jestem peelingową terrorystką. Uwielbiam peelingi do ciała i najchętniej miałabym ich pełne szafy. Na blogu testowałam już peelingi solne, cukrowe czy enzymatyczne.
Ale mniej więcej od pół roku moje serce należy do BodyBoom. Te kawowe peelingi są po prostu wspaniałe! Po pierwsze są kawowe, a ja, jako maniak kawy uwielbiam ją w każdej postaci. Po drugie mają zabójcze zapachy – moim faworytem jest bananowy. Po trzecie w składzie mają tylko naturalne składniki. Po czwarte robią magię na skórze, bo nawilżają, poprawiają ukrwienie i ujędrniają.

Ja jestem w nich totalnie zakochana, używam raz lub nawet dwa razy w tygodniu. Po ich zastosowaniu nie muszę się niczym kremować bo skóra jest już odpowiednio nawilżona i natłuszczona. A no i jeszcze jedno: BodyBoom to polska marka. A wiecie jaki ja mam stosunek do naszych rodzimych produktów. Szczerze wam polecam. Dla mnie te produkty to prawdziwa uczta dla zmysłów, szczególnie teraz, kiedy jestem na diecie i mam nieustanną ochotę na coś słodkiego. No i jeszcze możliwość bezkarnego pobabrania się w celach pielęgnacyjnych. 