Zawsze uwielbiałam serki homogenizowane. Ciężkie, słodkie, sycące - idealne do naleśników. Dlatego po wyeliminowaniu (a może raczej w trakcie eliminacji) produktów pochodzenia zwierzęcego z diety, nie raz miałam wątpliwości czy na pewno uda mi się przejść na 100% weganizm? Bo o ile tęsknoty za mięsem nie odczuwam żadnej, jajka w ciastach i naleśnikach bez problemu znajdują swoje alternatywy, a powrót do czarnej kawy ogromnie satysfakcjonuje moje kubki smakowe (i brzuchol) to jedynym produktem, za którym ogromnie tęskniłam były serki homogenizowane lub moje ulubione jogurty greckie z Piątnicy. I choć na rynku dostępne są desery sojowe to ich cena i skład nie do końca mnie przekonują.
no i wymyśliłam.
Wegański serek homo to żadna filozofia. Bierzesz kawał naturalnego tofu, miksujesz z roślinnym mlekiem i ulubionym syropem. Na bardzo gładką masę. Schłodzony - smakuje jeszcze lepiej niż serki homo dostępne w marketach. A jak dobrze współgra z gryczano-owsianymi naleśnikami..
Wegański serek
2 porcje
kostka naturalnego tofu
około 3 łyżki waniliowego mleka ryżowego (lub innego roślinnego, ale wanilia jest tu kluczowa)
2 łyżeczki ulubionego syropu (ja dodałam daktylowy - któremu serek zawdzięcza swoja różową barwę)
opcjonalnie: odrobinka cukru waniliowego
Naleśniki:
podaję składniki na jeden spory naleśnik, więc przy robieniu śniadania dla dwojga najlepiej podwoić lub potroić składniki ( w zależności od apetytu..:P)
2 łyżki płatków owsianych
1 czubata łyżka mąki gryczanej
pół łyżeczki lnu mielonego
1/3 szklanki mleka roślinnego
Płatki owsiane zmiksować na mąkę, do miksera dorzucić resztę składników i ponownie miksować do uzyskania gładkiej konsystencji. Odstawić na chwilkę. Smażyłam na oleju kokosowym, więc naleśniki miały przyjemnie kokosowy posmak.
Smarować serkiem, dekorować ciepłymi malinami i polać syropem daktylowym. Zmierzyć cukier.
I to zdjęcie albo mnie zrujnuje, albo przekona Was do chwycenia patelni.