Pod tym snobistycznym tytułem, charakterystycznym dla państwowej gastronomii minionego ustroju, kryje się prosta potrawa z prostych składników.
Ja i mój M. bardzo lubimy pieczarki, więc chętnie korzystam z zaproszenia Ani do udziału w kolejnej edycji pieczarkowej akcji. Nie wiem tylko na ile spełnię oczekiwania autorki akcji, bo z kreatywnością kuchenna jest mi już bardzo nie po drodze.
Na początek potrawa rodem z kuchni turystycznej
Parówki a`la diable
Składniki (w mojej wersji):- 7 parówek- 7 średnich pieczarek (jak zawsze u mnie obranych ze skórki)- 1-2 papryczki chili- plaster twardego żółtego sera - 1/2 szklanki śmietany plus trochę wody- 1 łyżeczka mąki- 1/2 szklanki pikantnego ketchupu- olej - sól, pieprz, ostra papryka- natka zielonej pietruszki (jak się ma, u mnie akurat zabrakło)Pieczarki i paprykę pokroić w paski, usmażyć.Parówki obrać z osłonek, pokroić na kawałki.Śmietanę połączyć z wodą i mąką, dodać starty ser , ketchup i ewentualnie posiekaną natkę.Do pieczarek dodać parówki, zalać sosem, wymieszać i dusić kilka minut na bardzo małym ogniu.źródło przepisu