I przyszły te zimne poranki. Te poranki kiedy od rana marzy się coś ciepłego i konkretnego. W zapomnienie odchodzi zimny jogurt z lodówki, truskawki i porcja musli. Teraz musi być na ciepło. Owsianki, ryżanki, jaglanki, kasza manna. Tosty z miodem albo dżemem, jajecznica, omlet, naleśniki. Byleby było ciepło i do syta. Tym razem miałam ochotę na dawno niejedzoną owsiankę. Taką bardzo rozgrzewającą, bo deszczowy poranek nie nastrajał pozytywnie i potrzebowałam żaru tropików od środka. Imbir, cynamon i kardamon. Do tego porcja kakao, mleko migdałowe i suszone owoce. Wyszło do syta i bardzo rozgrzewająco. Nieco korzennie, nawet odrobinie pikantnie. Pysznie. Po takim poranku żaden szary i deszczowy dzień nie jest mi straszny. Jestem odporna na wszystkie stresujące sytuacje w pracy i z uśmiechem zaczynam dzień. Wystarczyło zebrać się w sobie, pokonać lenistwo i zniechęcenie, zanurzyć w korzennych zapachach, a potem rozkoszować taką owsianką.
Składniki:
4 łyżki płatków owsianych
3/4 szklanki mleka migdałowego
2 cm kawałek imbiru
2 kostki gorzkiej czekolady
Duża szczypta cynamonu
Szczypta kardamonu
Ekstrakt waniliowy
Suszone owoce
W garnuszku podgrzewam mleko razem ze startym imbirem, dodaję płatki owsiane, cynamon, kardamon i wanilię. Podgrzewam mieszankę przez około 5 minut, dodaję czekoladę,mieszam i odstawiam na 2 minut. Owsiankę podaję z ulubionymi suszonymi owocami.