Naszła mnie ostatnio ochota na śniadanie na ciepło, ale nie w formie owsianki czy innej kaszy. Zachęcona oczywistym sukcesem piłkarzy ręcznych postawiłam na sprawdzone biało-czerwone barwy. Mogłabym powiedzieć, że z tego też powodu pominęłam oczywisty składnik zestawienia-pomidor-mozzarella-bazylia. Nie byłaby to prawda, moja bazylia postanowiła po prostu zakończyć żywot i nie podzieliła się ostatnim listkiem. Cóż, zamiast bazylii wybrałam więc mniej oczywisty miks rozmarynu i szczypty zmiażdżonego czosnku. Bazylia powinna się wstydzić, połączenie wyszło tak ciekawe, że długo nie spojrzę w jej stronę- przynajmniej w tej kombinacji. Tak mi zasmakowało owe połączenie, że zajadałam się nim i na śniadanie i na kolację. Bajecznie proste,a bajecznie pyszne. I jak niewiele potrzeba by dobrze zacząć-zakończyć* dzień.
*-niepotrzebne skreślić.
Składniki:
Pomidor-duży i twardy
Mozzarella-kulka
Oliwa-łyżka
Rozmryn-łyżeczka świeżych bądź suszonych igiełek
Czosnek-jeden zmiażdżony ząbek
Do podania razowe pieczywo
Pomidora myję, kroję na trzy części. Oliwę mieszam z czosnkiem i rozmarynem, mieszanką smaruję kawałki pomidora i piekę je w piekarniku przez 20 minut. Mozzarellę kroję na plastry, przekładam nimi plastry pomidora formując wieżę. Całość zapiekam aż mozzarella się rozpuści, przekładam na talerz i gotowe. Idealnie smakuje w razowym chlebem na zakwasie.