Lubię ze znanych składników przygotować coś ciekawego. Zaskoczyć bliskich. Zawsze uważałam,że nie sztuką jest z wykwintnych produktów zrobić coś zachwycającego. Ale dla przykładu zwykłe poniedziałkowe mielone można odmienić i sprawić, że rodzina się zachwyci. Te kotleciki powstały zupełnym przypadkiem. W lodówce stała sobie feta, i jakoś tak nikt nie chciał się nią zainteresować. Szkoda mi się jej zrobiło, dlatego też postanowiłam dodać ją do kotletów. Zamiast jednak klasycznych mielonych zrobiłam wersję pieczoną. Bez jajek, bułki tartej i cebulki. Dodałam za to sporo przypraw, dużo fety i świeżo mielony kawałek szynki. Kotleciki upiekłam z minimalną ilością tłuszczu i wyszły pyszne. Bardzo soczyste, zdecydowane w smaku, ale i delikatne. Cała rodzina na pewno je polubi.
Składniki:
600 gramów mięsa mielonego z szynki
150 gramów fety
2 ząbki czosnku
2 łyżki łagodnej musztardy
Duża ostrej papryki
Łyżeczka słodkiej papryki
łyżka świeżych listków tymianku ( można użyć suszonego)
Świeżo mielony pieprz
Niecała łyżka oleju rzepakowego
Mięso mielone łączę fetą-nie kroję jej w kostkę, a dodaję do mięsa od razu i musztardą. Teraz czas na wszystkie przyprawy-przeciśnięty przez praskę czosnek, tymianek, papryki i pieprz. Dokładnie wyrabiam masę. Formuję niewielkie kotleciki, lekko spłaszczam. Układam je na papierze do pieczenia i skrapiam olejem. Piekę kotleciki przez 25 minut w 170 stopniach. Ja podałam je z ryżem jaśminowym i sałatą.