Sama nie wiem co jest lepsze-wichura i śnieżyca, czy deszcz i 3 stopnie na plusie? Ta pogoda powoli zaczyna mnie wykańczać. Dwa dni zimy, potem znów jesień. Kupiłam kozaki by stawić czoło mrozom, a tu bach, niespodzianka. Nie ma mrozów, mamy deszcz, parę stopni na plusie i wielką szarugę. Uff,. zaczynam mocno tęsknić za latem. Za bogactwem kolorów, aromatów i słońcem. Kiedy więc wracając z pracy zobaczyłam w moim warzywniaku nie wahałam się ani chwili. Kupiłam opakowanie tych letnich owoców i przygotowałam z nich letnią kolację. Wspomnienie słonecznych dni. Wierzcie, bądź nie,ale takie jogurtowe placuszki poprawiły mi humor momentalnie. Delikatne, aromatyczne,leciutkie i pełne borówkowej przyjemności. Po prostu spróbujcie, w te deszczowe i paskudne dni poprawią Wam humor.
Składniki:
250 gramów jogurtu naturalnego
100 gramów mąki orkiszowej tortowej
2 małe jajka
Łyżka proszku do pieczenia
30 gramów roztopionego masła
150 gramów borówek
Parę kropli esencji waniliowej
Cukier puder do posypania
Jogurt roztrzepuję z jajkiem i esencją waniliową. Dodaję roztopione i lekko przestudzone masło.
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, dodaję do masy jogurtowej. Mieszam całość, a na koniec dodaję borówki-mieszam delikatnie.
Rozgrzewam teflonową patelnię i smażę średniej wielkości placuszki.
Posypuję cukrem pudrem.