Dziś będzie jaglanka, która przywołuje swoimi smakami zimę. Banan, cynamon i masło orzechowe. Takie trio rozgrzewa. Wystarczy samo wspomnienie o tych smakach i już jakoś tak milej na duszy. Dni są wciąż ciepłe, ale poranki zmuszają do nałożenie kurtki i owinięcia szyi apaszką. Marznę w balerinkach, rano rządzą trampki. Znów nastał ten nielubiany czas, kiedy dzień ma dwie strefy klimatyczne- tę chłodną poranną, i tę ciepłą i wciąż letnią południową. Maszeruję więc w kurtce, a potem wracam z kurtką pod pachą i narzekam. No w trampkach jakby za ciepło, a w ogóle to wolałabym sukienkę i sandałki. Czai się we mnie silny strach przed jesienią. Każdy powiew wiatru i chmura na niebie, przypomina mi o jesieni. Co roku obiecuję sobie, że się polubimy. I trwamy w przyjaźni do listopada. Potem zrywamy więzi i patrzymy na siebie z nienawiścią. Jesień atakuje mnie zimnem i deszczem, a ja wzmagam swoją niechęć używając wszystkich trzech brzydkich słów jakie mam. Aby jednak nie zapadać już teraz w szeroko pojęty pesymizm, oswajam te jesienno-zimowe smaki taką oto, śniadaniową jaglanką. Jest pysznie, kremowo, słodko i błogo. I od razu jest milej.

Składniki na dwie porcje:
Pół szklanki kaszy jaglanej
Szklanka dowolnego mleka ( u mnie migdałowe)
Pół szklanki wody
3 czubate łyżki masła orzechowego
1 duży banan
Ekstrakt waniliowy
Duża szczypta cynamonu
Kaszę przepłukuję wrzątkiem na sicie, przekładam do garnka, zalewam wodą i mlekiem. Dodaję wanilię i cynamon, mieszam składniki i gotuję kaszę pod przykryciem około 15 minut.
Połowę banana rozgniatam i razem z 2 łyżkami masła orzechowego dodaję do ciepłej kaszy, dokładnie mieszam.
Kaszę podaję z resztą banana i polewam masłem orzechowym.