W tym roku zrobiłam dyniowe zapasy. W zasadzie to zmusiła mnie do tego moja mama. Tak pokochała dyniowy krem, że jestem przygotowana na bardzo długą zimę. Naprawdę bardzo długą. Dyni z pewnością nie zabraknie. Ale nie samym dyniowym kremem człowiek żyje, poza nim istnieją jeszcze inne dania z dynią. A kto powiedział, że dyni nie można jeść od rana? Ja w porze śniadania przygotowałam sobie omlet. Nie byle jaki, bo cesarski. Do tego z dynią. Jest to słodka poranna uczta, która rozpromieni każdy poranek. A każdy kawałek tego omletu, jest po prostu niczym bajka w mroźny poranek. Kto nie ma dyni pod ręką, może poratować się musem bądź przecierem dla dzieci. Co prawda wychodzi to mało ekonomicznie, ale smak ten sam. Przede mną tymczasem wyjątkowo intensywny weekend. Czas zbierać siły i realizować plan punkt po punkcie.
Składniki:
2 duże jajka
0,5 szklanki puree z dyni
2 czubate łyżki mąki
Szczypta cynamonu
Szczypta imbiru
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
Masło klarowane
Żółtka ucieram z przyprawami, dodaję delikatnie puree z dyni i mąkę. Ubijam pianę z białek i bardzo delikatnie łączę z masą omletową.
Rozgrzewam masło, wlewam na patelnię ciasto, smażę około 2 minut, przewracam na drugą stronę, posypuję cukrem i kroję nożem na nierówne kawałki. Dosmażam omlet około 1,5 minuty.