Jeżeli chcecie pobawić się w ogrodników uprawiających swoje własne jedzenie, a nie macie działki lub ogrodu, pokażę Wam jak ja to zrobiłam kiedy jeszcze nie miałam działki.
Marzec za pasem i jeśli ktoś myśli o swoich prywatnych ziemniaczkach, to najwyższa pora zacząć się do tego przygotowywać.
Po pierwsze - ważne, żeby balkon był słoneczny.
Opiszę Wam sposób w jaki ja hodowałam ziemniaki, uwzględniając fakt, że mieszkam na północy kraju, gdzie wszystkie rośliny nieco później budzą się z zimowego snu.
Mój sposób różnił się nieco od książkowego, bo mieszkam w bloku, więc warunki siłą rzeczy mam niezbyt rolnicze;)
Po pierwsze pojemniki:
Mam na balkonie dwie drewniane skrzynie wyłożone folią (workami po ziemi). Wymiary skrzyń to: 150 x 56 cm i 90 x 56 cm. Wysokość trochę ponad 30 cm.
Ziemiaki - sadzeniaki:
Mniej więcej w połowie marca, z ziemniaków, które kupuję na rynku od rolnika, wybrałam 5 najładniejszych, wielkości dużego kurzego jajka. Wzięłam kartonową wytłaczankę od jajek, odcięłam górę i do przegródek włożyłam ziemniaki. Postawiłam je najpierw na parapecie w kuchni, a gdy wypuściły pierwsze zielone pędy (około 5 mm wysokości), przeniosłam je do ciemnej spiżarni. Tam spędziły czas aż do 1 maja. Pędy urosły do około 2 cm, a same ziemniaki zrobiły się brzydkie i pomarszczone.
Ważne jest, aby używać ziemniaków kupionych na rynku, a nie w supermarkecie. Dobrze też zapisać sobie co to za odmiana. Ja tego nie zrobiłam i nie wiem, jakie ziemniaki wyhodowałam:)
Podłoże do sadzenia:
Na początku maja, do drewnianych skrzyń wsypałam kompost (własnoręcznie produkowany przez cały poprzedni rok w donicy na balkonie) wymieszany z dobrą ziemią z worka. Warstwa podłoża to 15-20 cm.
Sadzenie ziemniaków:
Wzięłam ze spiżarni wykiełkowane ziemniaki i z całej kolekcji wyhodowanych kiełków (każdy ziemniak miał ich kilka) wybrałam 5 najokazalszych. Odkroiłam spore kawałki ziemniaków zawierające wybrane kiełki i położyłam je na przygotowanej ziemi kiełkiem do góry. W jednej donicy trzy sztuki, a w drugiej dwie. Resztę ziemniaków wyrzuciłam.
Nad kawałkami ziemniaków usypałam kopczyki z ziemi z worka na 10 cmwysokości. Powinny być wyższe, lecz u mnie się nie dało. Podlałam konewką z sitkiem, aby nie uszkodzić kopczyków.
Pielęgnacja:
Gdy liście ziemniaków zaczną wychodzić ponad powierzchnię ziemi i osiągną 15 cmwysokości, trzeba znów usypać im kopczyki tak, aby całe je zasypać ziemią. Mnie się to nie do końca udało i wierzchołki roślin były widoczne. Po prostu miałam za mało miejsca.
Teraz już tylko wystarczy czekać aż zakwitną i podlewać regularnie konewką z sitkiem.
Po zakwitnięciu pod ziemią powinny już znajdować się bulwy. Dajmy im trochę czasu, żeby urosły, poczekajmy, aż kwiaty przekwitną i właściwie od tego momentu można już cieszyć się własnymi ziemniakami:)
Ja z jednego krzaczka zebrałam pół kilograma ziemniaków. Zbierałam jakiś tydzień po przekwitnięciu, a gdy będziemy zbierać jeszcze później po przekwitnięciu, plon będzie jeszcze lepszy.
Cały ten czas od marca aż do pierwszych w życiu zbiorów ziemniaków z balkonu był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Uprawa nietypowych i nieoczywistych warzyw na balkonie jest czymś, co intryguje i ekscytuje. Nie raz przed zaśnięciem myślałam o moich ziemniakach :) Jakie będą w smaku, czy w ogóle będą?
Na szczęście były! Zdrowe i pyszne.
Własne ugotowane ziemniaki, które jeszcze chwilę temu były w ziemi, z odrobiną stopionego masła i posypane koperkiem, to niebo w gębie!