Hiacynty wschodnie i jasnota w pięknych fioletach.
W minioną sobotę w Trójmieście mieliśmy niemal letnią pogodę. Świeciło słońce, a na termometrze było 20 stopni. Korzystając z pięknego dnia (jak się okazało jedynego, bo od niedzieli wróciła prawie syberyjska aura z gradem, wichurą i deszcze ze śniegiem) poszłam z aparatem zobaczyć co nowego słychać w ogrodzie.
A tam - kolorowo!
Prymulki
Fiołki i wilczomlecz kwitną jak szalone.
stokrotki opanowały trawnik. Zaczyna kwitnąć barwinek,
Chryzantemy zaczynają wypuszczać pędy. Martwiłam się o nie, czy przetrwają. W zeszłym roku sadziłam je z miniaturowych „patyczków” z niteczką korzonka, w strasznym upale.
Maliny i róże pnące zaczynają rozwijać pierwsze listki.
Zagony warzywne - czosnek, który sadziłam jesienią
KLIK ma się całkiem dobrze. Jest już wysoki na
20 cm! A ten zagon przykryty agrowłókniną, to nasze warzywa korzeniowe - marchewka, pietruszka i buraczki. Na seler jest jeszcze za wcześnie.
W szklarni posiałam nasiona kwiatów: cynie, aksamitki i bławatki. Aksamitki są niezastąpione w warzywniku. Odstraszają szkodliwe paskudztwa.
Sadzonki czerwonych dalii ładnie się przyjęły. W sumie zrobiłam 6 sadzonek z jednej karpy!
W szklarni posiałam też sałatę, rzodkiewkę i dymkę.