odczuwam dość silną frustrację w związku z tym, że są rzeczy, które kategorycznie wypierają pasje i zainteresowania wobec nawet największych chęci. obowiązki, powinności, finanse (czy raczej ich brak)- wiążą ręce jak nic innego i nie pozwalają się realizować. tęsknie za rzeczami, których robić nie mogę. chcę iść na kierunek, który fakt faktem- lubię, jest piekielnie ciekawy, ale to nie to, co daje to miłe ukłucie w sercu na samą myśl o robieniu tego (to uczucie jak przed świętami, kojarzysz?)
i mam zamówienie na obraz. whoop whoop
Gruszki z szałwią pod ciastem z ciecierzycy, płatki migdałów
trochę tęskno było za śniadaniem parzącym język, a ferie (= jedzenie śniadania o 10) dają spore możliwości
i nieskromnie dodam, że smaczne te możliwości
150g ciecierzycy z puszki
1/2 małego jaja
łyżka mąki
gruszka
płatki migdałów
słodzidło, sól, listki szałwii (u mnie- suszona)
ciecierzycę, jajo i mąkę miksujemy na gładką (!, warto poświęcić temu trochę czasu, kawałki niezmiksowanych strączków nie są fajne), słodzimy wedle uznania, dodajemy szczyptę soli. piekarnik rozgrzewamy do 200'C.
gruszkę kroimy w kostkę i mieszamy z poszatkowaną szałwią. wykładamy na dno kokilek i przykrywamy warstwą ciasta. całość obsypujemy płatkami migdałów.
pieczemy ok. 40min., z czego 10 ostatnich- na najwyższej półce piekarnika, z włączoną górną grzałką.