Dobrze, przyznaję. To nie jest prawdziwy przepis! To nawet nie jest szczególnie oryginalny pomysł! Ale zanim mnie udusicie (upieczecie lub usmażycie), spróbujcie tych gruszek, proszę! (Takie mnóstwo wykrzykników oznacza, że naprawdę mi zależy, serio, serio.)
Ten nie-przepis pozwala na zrobienie doskonałych, aromatycznych gruszek, które będą bezglutenowe, względnie (khem khem) dietetyczne, a do tego cały czas pyszne. I wcale nie trzeba umieć gotować, żeby błysnąć tym deserem. Zachęceni? Zaciekawieni? A przynajmniej: skłonni spróbować? To do dzieła!
Składniki
4 średnie TWARDE gruszki
8 czubatych łyżek cukru
1 laska cynamonu
1/2 laski wanilii
1 gwiazdka anyżu
3 ziarenka kardamonu
do podania: suszona, mielona skórka z pomarańczy, cynamon, kardamon - utarte w moździerzu na pył (może być młynek z przyprawą do deserów) i lody waniliowe
Przygotowanie
Do garnka wlewamy wodę i doprowadzamy do wrzenia, wsypujemy cukier, mieszamy, aż się rozpuści, dodajemy przyprawy, przykrywamy szczelną pokrywką. Gruszki starannie obieramy, ale zostawiamy im ogonki. Wkładamy je do gotującej się wody z przyprawami, przykrywamy (naprawdę szczelną) pokrywką i gotujemy na małym gazie przez 30 do 50 minut. Po pół godziny testowo nakłuwamy jedną gruszkę - musi być naprawdę miękka, ale nie może się rozpadać. Oczywiście, część wody odparuje, ale gruszki przez ten czas powinny się spokojnie ugotować w pysznym, aromatycznym syropie.
Do pucharków (miseczek/czegokolwiek) nakładamy odpowiednią (to kwestia względna - ja proponuję po jednej kulce, ale niektórzy mogą w tym momencie spojrzeć na mnie jak na wariatkę) porcję lodów. Teraz musimy działać szybko! Na lody kładziemy gruszki i posypujemy je odrobiną startych na proszek przypraw (lub zmielonych w młynku). Jeśli bardzo chcemy zaszaleć, możemy też dodatkowo posypać je złotym pyłkiem (są takie kolorowe proszki, które wyglądają jak sypkie cienie do powiek, ale są jadalne). I od razu podajemy, zanim lody się rozpuszczą!
Połączenie gorącej gruszki i zimnych lodów, aromat przypraw... tak, to może grozić deserowym orgazmem.
PS: syrop "pogruszkowy" można bez obaw odparować i wykorzystać później do aromatyzowania herbaty - polecam!
Tak, jak widać jest to pionowe zdjęcie. I jest małe. I widać parę nad gruszką (była naprawdę gorąca!). To taki trochę eksperyment - mam nadzieję, że wygląda raczej apetycznie.