Mam złamane serce.
Pokochałam, całe swoje serce oddałam, ale nie krzywdząc już kochanych.
Mam wrażenie, że moje uczucie, choć nieśmiało, było odwzajemnione.
I co?
Znalazł sobie inną i odszedł.
Serce pękło mi na milion kawałków i cierpię.
Tęsknię, martwię się, co chwila mam ochotę biec i sprawdzać czy jednak Go nie ma.
Historia mojej miłości jest banalna.
Poznałam Go przypadkiem, zamieszkał w bliskim sąsiedztwie. Poznawaliśmy się powoli, nabieraliśmy do siebie zaufania z wielkim trudem mimo, że spotykaliśmy się kilka razy dziennie.
Kiedy pierwszy raz stopił się jak wosk w moich objęciach poczułam coś na miarę euforii a miłość wypełniła moje serce.
I wszystko się skończyło.
Mam nadzieję, że ta Druga będzie kochać Go równie mocno i poświęci wystarczająco uwagi.
Benusiu, złamałeś mi serce, ale życzę Ci szczęścia na nowej drodze życia!
Mam nadzieję, że Twoje życie będzie cudowne wśród kochających ludzi w towarzystwie fajnego kolegi!