Wiecie co? Wczoraj przeglądnęłam całego bloga, do samego początku. Wróciły setki wspomnień, dawnych rozterek, problemów - tych związanych z samą sobą, własnym ciałem, którego długo nie potrafiłam zaakceptować, przeróżnymi niepowodzeniami. I zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy od zawsze, właśnie teraz, jestem w stanie powiedzieć, że w pełni akceptuję i kocham siebie. Płaską jak deska, z cellulitem, niskim wzrostem i (prawie pewnym) niezaliczeniem z ASD. Jestem szczęśliwa - sama ze sobą, tak po prostu.
Nigdy wcześniej nie było lepiej.
Pics // mójzdolnychłopak Photography

Wearing:
Zaful biker jacket //
New Yorker skirt //
Stradivarius corset
// New Yorker T-shirt // New Look pumps // F&F clutch