Hej :) Jak się macie?
Czy pamiętacie pierwszą część przepisu na nalewkę z granatów? Jeśli nie to zapraszam do odświeżenia sobie pamięci i zakupu Bilobilu ;)
Dziś nareszcie mogę Wam pokazać dalszy ciąg moich prac. Zapraszam!
Jeżeli towarzyszyliście mi ostatnio powinniście mieć na parapecie macerowane ziarenka granatu, czyli granat zalany spirytusem. Przez 30-40 dni od momentu zalania alkohol spenetrował owoce, które zbladły i oddały cały smak i aromat spirytusowi właśnie :)
Pora na przygotowanie prostego syropu cukrowego - w rondlu rozpuszczamy 500 g cukru z 700 ml wody. Syrop nie musi się zagotować, wystarczy jak cukier całkowicie się rozpuści w wodzie. Teraz test na cierpliwość - musimy zaczekać aż syrop wystygnie - zdejmujemy z ognia i odstawiamy na trochę. Jak będzie już chłodniejszy - zalewamy nim owoce ze spirytusem. I znów czekamy, tym razem nie całe tygodnie - 5 do 7 dni wystarczy. Co jakiś czas potrząsamy słojem.
Następnie przelewamy nalewkę przez gęste sito albo gazę (żeby nie była mętna - ja na sicie rozłożyłam gazę :)). Następnie rozlewamy do butelek.
Z podanych składników, przypominam:
3 średnie owoce granatu
500 ml spirytusu
700 ml wody
500 g cukru,
otrzymamy jakieś półtora litra nalewki :DD
Nalewka jest słodka, o ciekawym smaku granatów. Ma ładny kolorek, jest klarowna.
Proponuję potrzymać taką nalewkę kilka tygodni - będzie jeszcze lepsza.
Dajcie znać jak Wam poszło i na jaką nalewkę macie jeszcze ochotę?
Wasza Miśka!