U mnie już świątecznie. Przedstawiam przepis na rarytas mojego dzieciństwa - kutię, ale nie taką klasyczną, z pszenicą, ale zmodyfikowaną, z makaronem. To zawsze była najważniejsza potrawa świąteczna w moim domu i nawet barszcz z uszkami musiał ustąpić, bo kutia rządziła niepodzielnie. Zwykle przygotowywałam ją z bratem w ilości niewyobrażalnej, przekraczającej wszelkie wyobrażenia, a i tak zjadaliśmy ją tak szybko, że ciągle było nam mało i sobie obiecywaliśmy, że w następne święta zrobimy tej kutii jeszcze więcej.
Mój dzisiejszy przepis jest podany w normalnych proporcjach, na jedną miskę, jak widać na zdjęciu.
Kutię można przygotować z makaronem bezglutenowym.
Na przygotowanie kutii trzeba przeznaczyć dwa dni.
Serdecznie zapraszam :-)
* * *
Składniki (proporcje na jedną miskę):
- 850 ml mleka
- 500 g suchego maku
- 500 ml miodu (płynnego)
- 250 g makaronu nitki (jak do rosołu)
- 200 g rodzynek
- 200 g migdałów
- 100 g orzechów włoskich
- 1 łyżka kandyzowanej skórki pomarańczowej
- i inne bakalie jeśli chcemy
Przygotowanie:
1. Wieczorem zagotowujemy mleko i takim gorącym mlekiem zalewamy mak. Mieszamy i odstawiamy na całą noc. Następnego dnia namoczony mak odsączamy na sicie. W międzyczasie zalewamy wrzątkiem migdały i orzechy i obieramy je ze skórki. Rodzynki też płuczemy wrzątkiem. Kandyzowaną skórkę pomarańczową siekamy nożem.
2. Namoczony i odsączony mak przekręcamy przez maszynkę trzy razy.
3. Makaron gotujemy jak zwykle i potem studzimy zimną wodą, przecedzony i wystudzony makaron przekładamy do miski.
4. Do makaronu dodajemy migdały, orzechy, rodzynki, mak, skórkę pomarańczową, ewentualnie inne bakalie i mieszamy.
5. Na końcu wlewamy miód, mieszamy, przekładamy do ładnej miski, do lodówki i gotowe.
To jest przepyszne, chociaż nie wygląda najlepiej, ale jak się raz spróbuje, to się przepada bez reszty.
Smacznego :-)