Znowu o rok starsza, bogatsza w nowe przeżycia, doświadczenia, przemyślenia. Tak, to był trudny rok, nie ustrzegłam się błędów, poważnych błędów (śmiało mogę powiedzieć, że 'wielbłąd' poganiał u mnie 'wielbłąda' :P). Mało brakowało, a nie byłoby mnie tutaj. Nie byłoby mnie nigdzie.
Ale jestem. Jestem i zmieniam. Doświadczenia zdobyte w tym roku wiele mnie nauczyły, o sobie, o bliskich i o świecie. Ważne decyzje zostały podjęte, a ja, chociaż się jeszcze motam i chowam, chcę wyjść. Rośnie mój apetyt na życie. Mam świadomość, że czeka mnie długa droga, pełna wybojów, upadków, ale bardzo liczę, że ostatecznie zaprowadzi mnie do miejsca, w którym jeszcze nigdy nie byłam, a o którym marzę od dzieciństwa.
Mam dużo planów i pomysłów i bardzo liczę, że za rok będę mogła usiąść po pracy, w butach do tenisa, na słonecznej, kalifornijskiej plaży, uśmiechnąć się od ucha do ucha i z satysfakcją powiedzieć, że przetrwałam, że niczego nie żałuję i odwaliłam kawał dobrej roboty.
Nie wiem czy było to typowo urodzinowe śniadanie, ale na 100% było przepyszne i powtórzę je w najbliższym czasie. ;)
 |
| Bananowo-migdałowe ciast(k)o proteinowe, podane z czerwonymi porzeczkami i żółtą malinką oraz talerzem owoców (poziomki, truskawki, agrest, czerwone porzeczki, żółte maliny, świeże daktyle) |
Bananowo migdałowe ciast(k)o proteinowe
- 1/2 banana
- 15g mąki migdałowej
- 100g serka homogenizowanego
- czubata łyżka odżywki białkowej
- szczypta sody oczyszczonej
- szczypta proszku do pieczenia
Banana rozgniatamy widelcem na papkę. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy (łyżką wystarczy ;)). Pieczemy ok 30 min w piekarniku nagrzanym do 190 stopni. Smacznego!
Ps. Ja trzymałam w piekarniku za długo, bo babcia przyszła z życzeniami urodzinowymi, więc się trochę przypiekło, ale i tak było boskie. ;D
Miłego wieczoru! ;*
Uff.. Zwycięsko wyszłam dziś z potyczki z demonem. :)